Kiedy wszystko jest nie tak.

15:53

U mnie właśnie rozpoczął się okres "kiedy wszystko jest nie tak." Mam dość temperatury za oknem, zrzędliwych ludzi, zbliżającego się terminu sesji zimowej, mojego braku motywacji do ćwiczeń i rzeczy do zrobienia więcej, niż minut w dobie. Można zwariować! Można, ale nie trzeba. Swoje ponarzekałam, ale wygoniłam marudę i biorę się do pracy!

Niektórzy mają tak na przełomie pór roku. Mnie przytrafia się to zawsze w innym momencie. Teraz padło na początek roku, czyli prawdopodobnie moment najgorszy z możliwych. Nie ma to jak zniechęcić się już w styczniu :) Podam Wam moje sześć sposobów, które pomagają mi przebrnąć przez deficyt energetyczny i brak chęci do działania.

#1 MOTYWACJA

Nie ukrywam, że będąc teraz na 'Recovery Week' z Insanity, mam treningu po dziurki w nosie. Najchętniej przeleżałabym cały dzień w łóżku oglądając filmy. Całe szczęście, że jest Tumblr, We Heart It i Pinterest. Kiedy mam kryzys, wchodzę na te strony, wyszukuję "fitspo" "healthy living" "fitness motivation" i daję sobie 5 minut na otrząśnięcie. To zawsze na nowo rozpala we mnie motywację do działania :) Poza tym szkoda, żeby prawie 5 tygodni treningu poszło "na marne". Zostało mniej niż połowa!

#2 WYCISZENIE

Natłok obowiązków robi z nas ludzi-maszyny. Z jednej pracy do drugiej, z domu na uczelnię... Kilka dni pod rząd, a zapominamy swojego nazwiska. Dla mnie najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest chwila relaksu. Włączam specjalnie skomponowaną playlistę- odgłosy natury, muzyka relaksacyjna. Zwykle zapalam też świeczki czy kadzidełka, przebieram się w wygodny strój i poświęcam 20 minut na ćwiczenia rozciągające lub jogę. Tylko 20 minut- wystarczy, żeby odzyskać wewnętrzny spokój :)



#3 ODSTAWIAM KAWĘ


Jestem uzależniona od kawy- dziennie wypijam do 5 kubków. Lubię jej smak, zapach... Jednak kiedy wiem, że czeka mnie dużo stresów, najczęściej zamieniam ją na zieloną herbatę, yerba mate lub wodę. Wcześniej nie dopatrywałam się w niej "stresowego podjudzacza", ale przetestowałam z ciekawości tę metodę i co się okazało? Że bez kawy spokojniej podchodzę do stresujących zadań.


#4 POWIETRZE

Oddychanie to kluczowa sprawa. Czyste powietrze też, co w Krakowie jest kwestią sporną :) W każdym razie- wietrzenie pomieszczenia w którym pracujecie ma duże znaczenie. Świeże powietrze po pierwsze działa orzeźwiająco, a po drugie poprawia pracę organizmu. Tak samo ważne jest wietrzenie pokoju przed snem. W niższej temperaturze jakość snu jest po prostu lepsza.



#5 PO CO TO WSZYSTKO

Kiedy dopada Cię chandra i chcesz rzucić wszystkim w kąt, usiądź na moment i zastanów się dlaczego to zaczęłaś, co Tobą kierowało w momencie podejmowania decyzji i jak daleko już zaszłaś. Każdemu zdarzają się gorsze dni, ale lepiej je przeczekać, niż rezygnować pod wpływem złego samopoczucia z czegoś, w co włożyliśmy dużo pracy i własne serce. 


#6 PIĘĆ MINUT NA NARZEKANIE

Ogólnie jestem bardzo pozytywnie nastawioną do życia osobą. Mimo to zdarza się, że coś wyprowadzi mnie z równowagi, zdenerwuje i zepsuje humor. Zamiast dręczyć się cały dzień, znajduję sobie chwilę i po prostu narzekam. Wyciągam z siebie wszystko co mnie wkurza, denerwuje i co sprawia, że czuję się źle. To zwykle wystarcza. Lepiej od razu wyrzucić z siebie negatywne emocje, niż karmić się nimi kilka kolejnych dni :) 


A co Wy robicie, jak nie macie na nic siły i ochoty? Piszcie!

You Might Also Like

14 komentarze

  1. Świetne rady. Treściwie i z sensem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy czasem musi ponarzekać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Relaks jest bardzo potrzebny! Najlepiej,jakby można było poświęcić ok.20-30min dla siebie każdego dnia. To bardzo pomaga:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy potrzebuje chwili na "wytchnienie" :)

      Usuń
  4. ojtaakkk takie dni są straszne:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli mam chandrę...bo inaczej tego nazwać nie mogę, to OCZYWIŚCIE słodyyczee w każdej postaci..byle nie baton Mars, bo zęby bolą po nim :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też tak miałam... Teraz słodycze tylko przy chandrze w skali 11/10 :D

      Usuń
  6. Wow 5 kubków kawy?? Strasznie dużo, ja wypijam zawsze jedną rano i czasem jedną w ciągu dnia i juz mi się wydaje, że to stanowczo za duzo;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawę piję nie dla efektu "pobudzenia" ( u mnie w sumie ten nie występuje ;P ), ale dla samego smaku. Lubię baaardzo :)

      Usuń
  7. Ja też uwielbiam kawę i 5 kubków to dla mnie nie nowość ;)
    Gdy dopada mnie chandra, przypominam sobie że bywało gorzej i ciągle powtarzam : "weź się w garść"
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tym narzekaniem 5 minut to spróbuję :). Bo czasem głupota mi życie rozwala

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...