Kiedy osiągnięcie celu nie spełnia marzeń?

10:14

Ile razy myślałaś : Jak schudnę, to będę szczęśliwa. Jak wygram kupę kasy, to będę szczęśliwa. Jak spotkam tego jedynego, to będę szczęśliwa. Wiele? Ja też. Po jakimś czasie życia z takim nastawieniem i wyczekiwania szczęścia na końcu drogi, zaczęłam czerpać radość z niej samej. Szczęście to nie efekt uboczny jakiegoś procesu. Sama droga do celu może przysporzyć wielu radości i być ciekawą przygodą. 


Nie można uzależniać swojej przyszłości od.. przyszłości. O co mi chodzi? Znów na przykładzie odchudzania. Chcesz schudnąć, bo jesteś przekonana, że własnie wtedy będziesz szczęśliwa i zaczniesz nowy etap w życiu. A co, jeśli tak się nie stanie? Twoje decyzje o "nowym etapie życia" zostaną odłożone na później? Przypuszczam, że nawet po utracie 5 kilogramów coś nadal będzie nie tak. Radości nie można odkładać na później. Z pięcioma kilogramami w te, czy w tamta stronę nadal możesz spełniać marzenia, zaczynać coś nowego w swoim życiu.

Dlaczego o tym piszę? Bo sama zmarnowałam dużo czasu, zanim zaczęłam cieszyć się z tego co mam i tym co robię. Dana nam jest "ta chwila" i tylko o nią powinniśmy się martwic. Celebrować. Czerpać radość.

Krótko, ale na temat :) Udanego dnia!

You Might Also Like

14 komentarze

  1. Szczera prawda! Dla mnie samo to, że zaczęłam się odchudzać, ćwiczyć i wzięłam w końcu sprawy w swoje ręce sprawia ogromną radość! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Droga do celu jest równie ważna jak on sam." - Lilith R - Pinger :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo prawdziwy post, zgadzam się w 100%. Czasem człowiek za bardzo nakręca się na sukces - po trupach do celu, gubiąc gdzieś po drodze sens i samego siebie. Teraz również staram się żyć chwilą i jestem szczęśliwsza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodałabym jeszcze osiągniecie celu to połowa sukcesu druga połowa to utrzymać ten sukces w garści.

    OdpowiedzUsuń
  5. moim zdaniem szczęście pochodzi z wnętrza. nie można go sobie zapewnić poprzez jakieś zewnętrzne bodźce. jasne wygrana cieszy, sukcesy cieszą, miłość cieszy. ale można mieć to wszystko i wcale nie być szczęśliwym. a można nie mieć i być. szczęście to coś na kształt nastawienia i postrzegania. trzeba nauczyć się być szczęśliwym i pozwolić sobie na szczęście. a realizowanie celów swoją drogą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie najcięższą pracą nad sobą jest bycie lepszą dla innych (potrafię być mega zołzą) i uczyć się cieszyć z tego co mam, z małych rzeczy, nie stresować, nie spinać. I mam wrażenie, ze blogosfera mi mega w tym pomogła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo się cieszę, że trafilam na Twojego bloga. Piszesz o wielu rzeczach, które są dla mnie interesujące. Co do dzisiejszego postu- zgadzam się całkowicie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Krótki, zwięzły i dający wiele do myślenia! :)
    Nie będę szczęśliwa jak schudnę, bo potem będę chciała być jeszcze szczuplejsza. Apetyt rośnie.. :D
    Jestem szczęśliwa teraz, tu i teraz! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że to o czym pisałaś dotyczy bardzo wiele osób, szczególnie tych na diecie. W sumie trochę i mnie. Myślałam za dużo o przyszłości, zapominając o tym co jest tu i teraz, myśląc że moje życie się zmieni. A co, jeśli się nie zmieni mimo utraty kg? Bardzo trudno będzie stawić czoło rzeczywistości, gdy to własnie ja- nie kg, były przyczyną wszystkiego co się w nim działo.

    Lubię Twoje wpisy :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Taka natura człowiek, że cały czas chce więcej. Zarabia 10 tysięcy, to chce 20 tysięcy. Zarabia milion to chcesz dwa zarabiać. Musimy na bieżąco zmieniać cele by im sprostać!

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze powiedziane, świetnie ujęłaś w słowa to co od dawna kołacze mi się w głowie. Sama przez długi czas myślałam, że jak w końcu będę miała tą swoją upragnioną sylwetkę to będę szczęśliwa, a okazało się, że sam proces i dążenie do tego daje jeszcze większą satysfakcję :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Poruszyłas ciekawy temat nad którym toczylam myślowa rozkmine juz dłuższy czas :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...