Zycie na diecie jest meczace!

09:39

Ostatnie dni to życie na wariackich papierach. Uczelnia, praca, kilka godzin snu, gdzieś pomiędzy tym trening.... Wiecie, trochę się rozpędziłam :) I w tym wszystkim chyba straciłam głowę. Wisienką na torcie była rozmowa, która pokazała mi wiele rzeczy w zupełnie innym świetle. Pomyślałam, przeanalizowałam i podjęłam decyzję.

Odkąd pamiętam, jestem na diecie. Nie ważne, czy zdrowo się odżywiam, czy stosuję się do jakiegoś rygoru jedzeniowego, cel zawsze był ten sam- zrzucić kilka kilogramów. Do tego dochodziły przeróżne ćwiczenia: wyciskacze potów, wzmacniające, siłowe.. Oczywiście, że wszystko to robię dla siebie i swojego komfortu. Czuję się dobrze ze zmianą sposobu życia i z tego, że dokonują zdrowych i przemyślanych wyborów. Ale coś we mnie pękło i rzucam to wszystko w cholerę.



Redukcję zaczęłam prawie dwa miesiące temu, później zmodyfikowałam na zalecenia Low Carb i do poprzedniego tygodnia szłam jak w zegarku. Śniadanie 7, drugie około 10, obiad o 14, podwieczorek 17 i kolacja 20. Skrupulatnie ważyłam każdy produkt, zapisywałam wszystko w zeszycie, a po całym dniu otwierałam kalkulator i wklepywałam to, co zjadłam. Później podliczałam kcal, białko, węglowodany i tłuszcze, a na końcu przepisywałam wszystko do zeszytu. W odpowiedniej kolumnie. Teraz znam kaloryczność i rozkład makro większości produktów, z których korzystam każdego dnia :) To zdecydowanie zaleta. Ale problem zaczął się wtedy, kiedy zamiast jedzenia widziałam na talerzu kalorie i makro. Rezygnowałam z wielu zdrowych produktów, bo tłuszcz musi się zgadzać, a węglowodany nie więcej niż 80-100 gramów na dzień. Gotowanie przestało mi sprawiać frajdę, bo byłam ograniczona przez gramatury i zawartość makroskładników.

Postanowiłam rzucić wagę kuchenną i wagę łazienkową w kąt. Zrezygnowałam z Low Carb i redukcji w ogóle. Już tyle zdążyłam się nauczyć przez ten czas, że mogę spokojnie polegać na własnym doświadczeniu i wiedzy w kwestii komponowania posiłków i ich ilości. Wieczne życie na diecie lub według jakichkolwiek wytycznych i ograniczeń jest męczące. Kocham gotować, kocham jeść zdrowo i uprawiać sport, ale od tej pory robię to nie dlatego, żeby zrzucić kilka kilogramów, czy zdążyć na sezon bikini. Robię to dla siebie i swojego dobrego samopoczucia :)

Mam zamiar kupić w tym tygodniu karnet na basen. Pływać zaczęłam już w pierwszej klasie podstawówki i ta aktywność jest najbliższa mojemu sercu. Nie tworzę konkretnych planów treningowych. Mam ochotę na bieganie- idę biegać. Jakakolwiek inna propozycja? Jasne! Jedyna rzecz, którą będę się sugerowała, jest ilość treningów w miesiącu. Minimum 20 dni treningowych. Co i jak to już inwencja twórcza.

Jeżeli komuś przeszła przez głowę myśl, że brak mi konsekwencji, albo to co robię to akt kapitulacji- skąd! Moim zdaniem to właśnie najlepsza decyzja jaką podjęłam do tej pory na płaszczyźnie odżywiania i rekreacji. Nie zajmuję się zawodowo sportem i  nie przygotowuję się do żadnych zawodów. Redukcja, a szczególnie Low Carb dają świetne efekty, ale to nie dla mnie. Nigdy nie zrezygnuję ze zdrowego jedzenia i ruchu, ale będę to robić według mojego pomysłu. Życie płynie! Trzeba z niego korzystać, póki daje nam takie możliwości. 


You Might Also Like

16 komentarze

  1. Zgadzam się z tobą, życie jest za krótkie żeby cały czas zamartwiać się makro ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra decyzja :) Szczerze, to potrzeba dużo odwagi, żeby zaufać samemu sobie. Chociaż to wydaje się oczywiste... Dzięki za motywacje! Uciekam na trening :D- Asia

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje za taki post! Jestem na początku tej 'dobrej' drogi i od początku założyłam sobie, że nie będę ograniczać się gramaturą i liczeniem makroskładników, ale im więcej czytałam, przeglądałam w pewnym momencie doszłam do wniosku,że to nie ma sensu. I znowu znajdowałam się w punkcie wyjścia. Od jakiegoś czasu zaczęłam wszystko od początku i nie mam zamiaru zmieniać podejścia. Życie mamy jedno :) jeszcze raz dzięki,pozdrawiam Asia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaram się deską. Ja na "na diecie nie jestem", ale starał się zdrowo odżywiać :)
    Pozdrawiam,
    http://fit-healthylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Też pracuje nad takim podejściem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jeśli dietą jest po prostu zdrowe odżywianie, to to nie jest męczące, więc po prostu nie można przesadzać <3

    OdpowiedzUsuń
  7. są dwa rodzaje diety: czasowa (np. odchudzająca) i na stałe (czyli po prostu zdrowe odżywianie zgodnie z naszymi potrzebami). ja już dawno zrezygnowałam z diety w tym pierwszym znaczeniu. teraz po prostu jem to co dla mnie dobre. czasami dobry jest dla mnie batonik (np. przed maratonem). nie chcę się męczyć, zmuszać do niczego ani sobie odmawiać tego, co lubię. wystarczy zachować rozsądek i można jeść zdrowo i smacznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Redukcja u wielu osób prowadzi do obsesji i ortoreksji, dlatego sama boję się przechodzić na nią, bo wiem jakie mam skłonności do popadania w skrajności. Na pewno masz swoje doświadczenie i wystarczy temu zaufać, słuchać czego organizm potrzebuje i będzie dobrze ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie można się sugerować samymi dietami. Dobrze, że zrozumiałaś, czego potrzebuje Twój organizm. Bardzo dobrze, że postanowiłaś żyć zdrowo właśnie dla zdrowia, a nie tylko dla samego wyglądu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przez to liczenie człowiek zaczyna tracić przyjemność jaką mu to daje.
    Ja co policzę to policzę, ale bez przesady :)
    Fajnie, że zmieniłaś podejście :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku.... jakbym czytała swoje własne myśli. Tez zrezygnowałam z redukcji, bo za bardzo mnie ograniczała. Nawet nie doczekałam efektów. :D Wyluzowałam, uznałam tak jak Ty, że nie ma sensu ślepo dążyć do wymarzonej sylwetki, kostki na brzuchu itp. Zdrowe odżywianie i treningi dla przyjemności? Owszem, ale bez popadania w paranoję :) Cieszę się, że nie tylko ja tak myślę.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z rok temu ważyłam wszystko, liczyłam, analizowałam. Przekroczenie dziennego zapotrzebowania skutkowało wyrzutami sumienia i rzuciłam to wszystko w cholerę, bo popadałam w paranoję. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem to też jedna z lepszych decyzji jaką mogłaś podjąć. Ja bym zrobiła to samo :) Nie lubię żyć z pewnymi stałymi ograniczeniami i chętnie pozbywam się ich i próbuję kierować się własnym rozumem. Tak więc świetnie Cię rozumiem !
    Moim zdaniem nie masz się czego bać, masz na tyle ogromną wiedzę o odżywianiu, że efekty mogą być świetne :)
    Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam identycznie dosłownie całe życie jestem na diecie, od tygodnia staram się na diecie nie być i idzie opornie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Motywacja jest najwazniejsza - mnie też się tak zdarza, ze wszyscy dookoła myślą, że odpuściłam. Ale to, że chwilowo zwolniłam, nie znacza, że się poddałam, tylko że biorę rozpęd ;)

    Powodzenia i zapraszam do siebie!
    http://zdrowanacodzien.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo zdrowe podejście.
    Żyjemy dla siebie i nie mamy się co męczyć czy ograniczać. Warto pamiętać o zdrowiu, ale też robić to z przyjemnością.
    I też kocham basen <3 ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...