Lokalni sprzedawcy a spozywcze sieciowki

15:00

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o stewii, byłam pełna nadziei. W końcu pojawiło się coś, czym będę mogła z czystym sumieniem zastąpić słodzik na bazie cyklaminianu sodu. Przy okazji większych zakupów podeszłam do półek z cukrem i słodzikami. Szybko odnalazłam ten z napisem "Stewia" i zabrałam się na czytanie etykiety. Wniosek?

Na każdym kroku robią nas w konia. Ten wzięty do ręki i większość innych, reklamujących się nazwą rośliny, zawierały w sobie nie więcej niż 1% ekstraktu. JEDEN PROCENT! Reszta uzupełniona tradycyjnym składnikiem. Przykładów można mnożyć. Ale czego spodziewać się po dużych sklepach, gdzie produktami są te robione na ilość, a nie na jakość? Z tego ( oraz z innych) powodów, zaczęłam szukać skutecznych rozwiązań. Czy znalazłam? No pewnie. Wystarczyło zatrzymać się w osiedlowym warzywniaku, żeby zaopatrzyć się w uprawiane bez użycia chemii warzywa i owoce ( tak, upewniałam się co do tej kwestii, mieli nawet stosowne certyfikaty). Wędliny i mięso kupuję w mięsnym, który zaopatruje się w towar u lokalnego producenta. Mleko kupuję od pani, która pasie swoje krowy na łące nieopodal ( uroki życia na wsi :) ). Choć do jego smaku się nie przekonałam, to biały ser, który z niego robię, jest nie do zastąpienia! Chleb, gdy sama go nie piekę, kupuję w malutkiej piekarni, z dala omijając pieczywo w supermarketach. W miód zaopatruję się u sąsiadów, którzy hobbystycznie zajmują się pszczelarstwem. Wiadomo, nie każdy ma dostęp do produktów "z pierwszej ręki". Ale i na to powstały rozwiązania. Gdy mieszkam w Krakowie, często odwiedzam targ, gdzie zawsze znajdę produkty na "jakość", a nie ilość. Ktoś powie, że to kosztuje więcej. Owszem, trzeba poświęcić zdecydowanie więcej czasu, bo w przeciwieństwie do wielkich sklepów, gdzie znajdziemy produkty z każdej kategorii pod jednym dachem, w tym wypadku trzeba się nachodzić. Ale jeżeli chodzi o pieniądze, różnica wcale nie jest taka wielka.  


Jeżeli chodzenie po sklepach też nie wchodzi w grę, wtedy można zamówić tzw. "paczkę od rolnika". Jest kilka stron, które zrzeszają rolników z danego regionu. Ci wystawiają na stronie internetowej swoją ofertę, w skład której wchodzą zazwyczaj warzywa, owoce, nabiał i przetwory. Jeżeli coś Cię zainteresuje, składasz zamówienie i wiesz, że to co dostaniesz jest wyhodowane na bazie naturalnych, a nie chemicznych nawozów. 

Naprawdę odradzam Wam robienia zakupów w dużych centrach handlowych. Wyobraźcie sobie taki sklep, którego w dużym mieście może być nawet kilkadziesiąt placówek. Zaopatrują się u jednych producentów. Ci, chcąc zrealizować tak duże zamówienia, muszą faszerować swoje produkty chemią. Nie zrozummy się źle- nie mam nic przeciwko kupowaniu w takich sklepach produktów trudno dostępnych, płatków owsianych, mąki, czy bakalii, sama tak robię. Ale jest taka grupa produktów, którą naprawdę lepiej kupować w każdym innym miejscu.

Przy okazji kolejnego spaceru rozglądnijcie się dookoła. Może akurat blisko Was znajdują się sklepy lokalnych sprzedawców, gdzie zaopatrzycie się w zdrowszą wersję tego, co zwykliście kupować w spożywczych sieciówkach. Lepiej wydać na jedzenie, niż na lekarza, prawda? 


You Might Also Like

11 komentarze

  1. jestem tego samego zdania, że zdecydowanie warto spędzić więcej czasu na szukaniu rzeczywiście dobrych i prawdziwych produktów i wydać więcej pieniędzy. w końcu wszystko się zwróci, jakby w świetnym samopoczuciu i zdrowym ciele :) sama staram się kupować u lokalnych sprzedawców :)
    a, co do "paczki od rolnika" to pierwsze słyszę. w wolnej chwili poszukam takich stron. swoją drogą ciekawa inicjatywa, no i zdrowe jedzonko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak sprawdzona żywność.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety mieszkam w dużym mieście i nie mam gdzie kupować produktów od lokalnych sprzedawców, nawet na ryneczku sprzedawcy nie wiedzą skąd pochodzą ich produkty, zawsze kiedy pytam o pochodzeniu warzyw i owoców, to słyszę - polskie i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest ogromna różnica między produktami ze wsi a "ze wsi". Moi dziadkowie zajmują się rolnictwem i ich warzywa i owoce smakują zupełnie inaczej niż te reklamowane w supermarketach jako ekologiczne :<

    http://maryshealthystart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja po prostu nie wierzę w stewie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam uroki życia na wsi i jajka od szczęśliwych kurek <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Po prawdziwą stewię warto zajrzeć do dobrego sklepu zielarskiego :) I masz w 100% rację, prawdziwe owoce i warzywa to najlepsza sprawa. Mam okazję takich próbować i smakują zupełnie inaczej niż sklepowe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się w stu procentach, zwłaszcza jeśli chodzi o owoce i warzywa - wychodzą taniej niż te z sieciówek i naprawdę pachną! Pamiętam, jak zamawiałam paczkę od rolnika, piersi z kurczaka, które dostaliśmy miały smak zupełnie inny niż wszystkie mięsa, jakie jadłam do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
  9. Paczka od rolnika z mięsem przy tych temperaturach to chyba nie do końca trafiony pomysł, a warzywa mimo wszystko trzeba przyznać, że w Biedronce są super.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chodząc po supermarketach (kiedy nie ma się dostępu do lokalnej żywności) widać od razu, jakiej jakości są warzywa i owoce. Ktoś wspomniał o Biedronce - faktycznie, pod tym względem nie ma ostatniego miejsca.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...