Tu i teraz, a zycie na kredyt

18:56

Doszłam do wniosku, że z każdym dniem nasza zdolność do faktycznego "bycia" w danym momencie, staje się coraz bardziej ułomna. Można część winy zwalić na środowisko, w jakim przyszło nam teraz żyć. Bo jak inaczej wytłumaczyć rodzinny obiad, podczas którego każdy sprawdza nowe powiadomienia na wall'u? Albo jak nazwać to, że zamiast czerpać radość z relaksującej kąpieli, myślami wybiegamy w przyszłość planując urodziny naszej jeszcze nienarodzonej pociechy?


Do tych przemyśleń skłoniła mnie ostatnio przeczytana książka, która obszernie omawia ten temat. Że jednak jesteś, ale wcale Cię nie ma. I niestety okazało się, że mam z tym duży problem. Większość wolnego czasu przeznaczam na planowanie przyszłości. Notatki, organizery, kalendarze, przypomnienia w telefonie, umawianie spotkań, multitasking w pełnej krasie. A później narzekam, że na nic nie mam czasu. Celebrowanie chwili to coś, na co pozwalamy sobie przy specjalnej okazji. A przecież każda chwila powinna składać się z takim momentów, w których z pełną świadomością oddajemy się życiu. Ile razy sprawdzałeś godzinę na telefonie, ale robiąc to zupełnie o tym zapomniałeś? Ile razy podczas ważnego wydarzenia myślami byłeś zupełnie w innym miejscu? Ile razy stałeś z wysoko podniesioną ręką i przez ekran swojego telefonu śledziłeś przebieg koncertu, zamiast po prostu być i cieszyć się chwilą? I przyznaj, że Tobie też przez przypadek zdarzyło się schować kluczyki w lodówce. 



Takie życie "do przodu" można porównać z planowaniem zakupów za pieniądze, których jeszcze nie masz. Całkiem miło wyobrażać sobie na co je wydamy. Buty? Perfumy? Może jakiś zabieg upiększający? Jednak kiedy przestaniemy snuć plany, zastaniemy rzeczywistość: bez butów, perfum i wizyty w spa. Po co więc marnować czas na gdybanie? O wiele lepiej zauważać i być w tym, co dzieje się TU i TERAZ. Czerpać radość z tego, że możemy spędzić czas z przyjaciółmi, poczytać książkę w promieniach słońca, otulić się kocem w zimowy wieczór, czy napić się pysznej kawy bez zaprzątania sobie głowy myślami o przyszłości/przeszłości/popełnionych błędach/niezapłaconych rachunkach/pustym baku/kończącej się umowie/zepsutym żelazku/wywiadówce dziecka/wizycie u lekarza/książce, którą musisz oddać/nierozwieszonym praniu/randce/jutrzejszej wizytacji szefa/wstaw własną propozycję.

Uwierz mi, że kiedy krojąc cebulę* skupisz się tylko na tej czynności, to na pewno nie utniesz się w palec. Wystarczy odrobina chęci. Życie nabierze zupełnie innych kolorów, kiedy po prostu zaczniesz je zauważać. A wtedy na pewno wyrzucisz ze swojego słownika powiedzenie, że czas ucieka Ci przez palce. Nie będzie!

*Nie gwarantuję, że obejdzie się bez płaczu :)

You Might Also Like

10 komentarze

  1. też mam ten problem. myślę trochę o przeszłości, sporo o przyszłości a teraźniejszość ucieka. a przecież tylko ona jest ważna, tylko ona się liczy tak naprawdę. ehh nawet teraz jem tosta ale zamiast skupić się na smaku i gryzieniu myślę o gotującym się ryżu i czy zdążę zrobić sos zanim chłopak wróci ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś w tym jest - sama staram się balansować pomiędzy teraźniejszością, a planowaniem przyszłości, a wychodzi mi to różnie...

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest okropne.... Ostatnio miałam schować mleko do lodówki i zanieść papier do łazienki. Skończyło się na tym, że w lodówce wylądował papier, a mleko w łazience... Domownicy nieźle się zdziwili. Ja też, ale dopiero kiedy zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam. Faktycznie, w teraźniejszości więcej skupiam się na tym co będzie, niż na tym co jest. A szkoda, pewnie wiele przez to tracimy, niestety... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Często mam wrażenie, że czas właśnie ucieka mi przez palce, bo też często zastanawia się nad tym, co mam do zrobienia, zamiast skupić się nad tym, co tu i teraz. Staram się jednak skupiać na aktualnie wykonywanej przeze mnie czynności także dlatego, że to pozwala się szybciej z nią uporać - jeśli jest to jakiś obowiązek, a nie chwila relaksu :) Kiedy jednak zamiast odetchnąć, ciągle wybiegamy myślami w przód, nie tylko mamy wrażenie, że czas pędzi nieubłaganie, ale też dodatkowo niepotrzebnie się stresujemy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciężko jest żyć teraźniejszością, jeśli myśli się ciągle o przyszłości. Więc najlepiej skupić swoją uwagę na tym, co dzieje się tu i teraz, bo to jest w tym momencie najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po przeczytaniu Twojego wpisu uświadomiłam sobie,że jestem uzależniona od planowania.
    Próbuje znaleźć odpowiedź dlaczego tak się dzieje i pierwsza refleksja jaka mi przychodzi do głowy to to,że 'zycie w przyszłości,która w większym stopniu się nie wydarzy jest przyjemniejsza. Zamiast skupiać się na teraźniejszości wolimy sobie gdybać, przenosić się w świat fantazji. To taki infantylny świat,kraina w której często bywalismy jak byliśmy mali i teraz,zeby nie myśleć o tym co tu i teraz uciekamy tam, gdzie nam wygodniej.tracimy czas na rzeczy,sprawy które nigdy nie wydarza się w naszym życiu. Oczywiście nie popieram w 100%nie planowania (bo dzięki temu żyję nam się lepiej i jesteśmy w stanie funkcjonować jako student,pracownik, dobry przyjaciel, rodzic etc) ale tracenie czasu na to jak może wyglądać spotkanie z kimś tam nie ma sensu. Właśnie przez takie podejście nie dostrzegamy prawdziwego świata...nie dostrzegamy piękna i nie potrafimy cieszyć się z każdej wolnej chwili. Dzięki Niunia za ten wpis:-*

    OdpowiedzUsuń
  7. Niby każdy to wie, ale jednak mało kto o tym pamięta... :) Oczywiście przyszłość jest ważna, jednak by zrealizować swoje cele trzeba stanąć nad teraźniejszością... :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz 100% rację. A mi niestety trudno żyje się tu i teraz. Wiecznie planuję - jutro, pojutrze, weekend, przyszły tydzień, miesiąc... Walcząc z tym skupiam się na chwili, a po jakimś czasie znów w mojej głowie setki pomysłów/planów/problemów.
    Do plusów walki z tym przeklętym nałogiem (bo tak chyba to można nazwać) zaliczam to, że nie rozpatruję już tak bardzo przeszłości. Kiedyś połowa moich myśli skupiała się na tym co było, rozpamiętywanie, rozdrapywanie ran. oczywiście i teraz mi się to zdarza, ale o wiele rzadziej.
    Naprawdę bardzo mądry wpis. Chyba zaraz (i znów planuję! :) ) wezmę do ręki książkę i po prostu poczytam. Tylko poczytam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Coraz większe tempo życia czasami przeszkadza w docenieniu spokojnych chwil.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...