Mój wegetarianizm- reakcje, jadlospis, niedobory- czesc druga.

18:06

W poprzednim wpisie (TU: klik), krótko opisałam czym kierowałam się przy wyborze bezmięsnego stylu życia. Dostałam od Was kilka wiadomości, w których pytaliście jak radziłam sobie "z życiem w mięsnym świecie". Dziś postaram się odpowiedzieć :)

Zacznę od najbliższego otoczenia. Myślałam, że obejdzie się bez zbędnych komentarzy, ale okazało się, że niejedzenie mięsa tak bardzo kłóci się z polskim 'stylem życia', że nawet mojej rodzinie ciężko było ten fakt zaakceptować. Ale mimo początkowych komentarzy o jedzeniu trawy, byciu królikiem, czy sugerowaniu, że życie w mieście mi szkodzi (sic!), zawsze mogłam liczyć na dobrze zaopatrzoną lodówkę, czy pyszny, bezmięsny obiad podczas wizyty u rodziców.


Z czym początkowo miałam największy problem? Z dostępnością dań wegetariańskich. Często spotkaniom ze znajomymi towarzyszy jedzenie. Do tej pory nie było zbyt dużego problemu z wyborem. Ale po zmianie nawyków żywieniowych, zaczęły się małe schody. Ze znalezieniem miejsca, w którym mogłam zjeść i ja, i oni. Z wyborem pizzy, bo pizza bez mięsa to przecież nie pizza. Z chodzeniem "w gości", bo gość w dom, Bóg w dom, jedzenia jak dla wojska i wszędzie pełno mięsa. A próbowaliście kiedyś powiedzieć babci "nie"? Bo ja tak i nie wiem czy zrobię to po raz drugi :D 

Nie będę zapewniać, że takie zmiany przychodzą łatwo. Początkowo było trudno. Przez pierwsze kilka tygodni postawiłam na suplementację profilaktyczną. Zdawałam sobie sprawę, że przez niedouczenie może braknąć kilku witamin i minerałów. Zaopatrzyłam się w podwójną dawkę żelaza i kompleks witaminowy. Równocześnie namiętnie czytałam o tym gdzie szukać danych witamin, minerałów i makroelementów. Wielu przeciwników diety bezmięsnej za flagowy argument stawia wyższość białka zwierzęcego nad roślinnym. Znaleźli się jednak tacy, którzy poświęcili czas na badania i wykazali, że nie ma różnicy z jakiego źródła dostarczamy białko. Czy trudno takie znaleźć? Nie. Większość roślin strączkowych jest w stanie pokryć dzienne zapotrzebowanie organizmu na białko. 

Jak zmienił się mój jadłospis? Powtórzę, że zrezygnowałam z mięsa, a nie z produktów takich jak jajka, sery czy mleko, które swoją drogą bardzo łatwo zrobić w domu np. z płatków owsianych. Na ogół nie jadłam zbyt wiele mięsa, więc nie było większych problemów z wykluczeniem go z posiłków. Szynkę zastąpiłam twarożkiem i większą ilością warzyw, a porcję mięsa w obiedzie kotletami sojowymi, lub zupełnym jego pominięciem. Gorszym okazało się pilnowanie składu jedzenia, bo już zawartość barwnika takiego jak koszenila (E120), czy żelatyna, wykluczały produkt z diety. No i nauczyłam się gotować zupy na wywarze warzywnym, a nie mięsnym. Do tego automatycznie zaczęłam jeść więcej sezonowych warzyw i owoców. Nauczyłam się ciekawych przepisów bez użycia mięsa, pojawiło się więcej surówek, sałatek i kolorów. 


Jeżeli nie macie pomysłów na przygotowywanie posiłków, koniecznie zajrzyjcie do Vegenerata oraz na stronę Vegespot.

Pomocnymi przy zdobywaniu wiedzy okazały się grupy zrzeszające wegetarian. Na FB pełno jest takich, które podają ciekawe informacje na temat wegetarianizmu, odsyłają do różnych artykułów, wywiadów. Dodatkowym ich plusem są różne dyskusje wywiązujące się pod publikowanymi postami, czy codzienna dawka informacji z "wegeświata". Sama gorąco polecam stronę "Zostań Wege", mnie bardzo pomogła w stawianiu pierwszych kroków. Jeżeli nie jesteś do końca przekonany do tego sposobu odżywiania lub ciągle się wahasz, polecam Ci 30-dniowe wyzwanie Vivy "Zostań wege na 30 dni". Podając swój adres mailowy przy rejestracji, możesz liczyć na codzienną dawkę pożytecznych informacji żywieniowych, przepisów czy faktów o hodowli zwierząt. Akcja nie gwarantuje, że przestaniesz jeść mięso. Nie taki jej cel. Chodzi o uświadamianie społeczeństwu jak naprawdę wygląda przemysł mięsny i ile korzyści może przynieść wykluczenie mięsa z diety. Po resztę informacji odsyłam na stronę: www.zostanwege.pl i gorąco zachęcam do wzięcia udziału!

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Ja na początku też miałam podobnie :D Nie dość, że samej było mi trochę ciężko, to jeszcze mówili, że jem jak królik, że to fanaberia i że życie w mieście mi same dziwne pomysły do głowy kładzie. Ale pogadali, pogadali, a po jakimś czasie nie zorientowali się, że "mięso" na przygotowanym przeze mnie obiedzie, to kotlety sojowe xD Także tak... Pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko jest żyć po swojemu, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy ocenia się teoretycznie wg wszystkich kategorii. Zapisałam się na te 30-dni z Vivą, ciekawe jak to wygląda. Dzięki!- Naja

    OdpowiedzUsuń
  3. Jazda na rowerze rozładuje stres i nerwy , sami sprawdźcie ! :) Ja jeżdżę rowerem do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie w rodzinie wielkie poruszenie wywołał montaż pod zlewem filtra molekularnego do tego z mineralizacją...no bo po co ? na co? itd. Nierozumiem zamieszania potrzebuję zdrowej wody to sobie kupiłam filtr, i tyle.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...