O bezsensownosci postanowien noworocznych

12:19


Nie wiem jak daleko sięga tradycja postanowień noworocznych, ale pod koniec każdego roku mamy w sobie mnóstwo energii i chęci, żeby zrobić to, do czego zabieramy się od dłuższego czasu. Większe przedsięwzięcia zostawiamy na początek roku, bo pewnie będzie nam się bardziej chciało. Z odchudzaniem, skoro metoda "od poniedziałku" nie działa, to na pewno "od nowego roku" się sprawdzi. Tak samo z wdrażaniem nawyków, na których nam zależy i eliminacji tych, z którymi mieliśmy pożegnać się już poprzedniej zimy. Skutek?



Zazwyczaj ten sam. Upojeni noworocznym szczęściem postanawiamy sobie milion rzeczy, których data ważności przewidziana jest na kolejny rok. W tej euforii podejmujemy nawet jakieś kroki, żeby te postanowienia spełnić. Kupujemy karnet na siłownię, zaczynamy planować budżet i wydawać określoną kwotę, żeby zaoszczędzić na super wakacje. Zakładamy kartę w bibliotece i wypożyczamy kilka książek, bo przecież nie chcemy być statystycznym Polakiem, który dawno nie trzymał książki w ręku.

I tak też jest. Na początku roku trzeba ustawiać się w kolejce, żeby poćwiczyć na czymkolwiek, bo napływ sezonowców osiąga wtedy apogeum. Sumiennie odkładasz do słoika i odmawiasz sobie zakupów w tygodniu, bo wakacje same na siebie przecież nie zarobią. Po jakimś czasie przypominasz sobie o książkach, które wypożyczyłeś, bo dostałeś wezwanie do zapłaty kary za ich przetrzymanie. W połowie roku opalasz się w ogródku działkowym przy dmuchanym basenie, bo doszłaś do wniosku, że może jednak kupisz nowy samochód, skoro poprzedni tak często się psuł. I czytnik ebook, bo z książkami miałeś same przykre wspomnienia. Poza tym, kto chciałby pokazywać zdjęcia z wakacji w zimowej formie? Na siłowni byłeś raptem kilka razy i jakoś samo tak się potoczyło, że znacznie lepsze było granie w piłkarzyki z kumplami przy piwie, niż pocenie się w małym pomieszczeniu bez widocznych efektów. 


Wiecie w czym jest problem? Nie oceniamy realnie naszych potrzeb i możliwości. Wybieramy o dużo za dużo. Mamy chęci, ale późnej okazuje się, że jednak same chęci nie wystarczą. Potrzebny też czas, cel i motywacja. Po co decydować się na spełnienie czegoś tylko dlatego, ze wszyscy tak robią? Skoro próbowałaś z siłownią już nie jeden raz i doskonale wiesz jaki jest koniec tej historii, to dlaczego nadal naiwnie wierzysz, że "magia nowego roku" coś zmieni? Tutaj nie ma żadnej magii. Jesteś tylko Ty i realne do spełnienia cele. 

Porażki bywają bardzo zniechęcające, dlatego mam dla Ciebie dwie rady zanim zdecydujesz się na cokolwiek: wybierz sobie cel, który chcesz osiągnąć i wiesz, że jest on w zasięgu Twoich możliwości. Przygotuj sobie plan, który pomoże Ci przetrwać gorsze momenty. I przede wszystkim nie rzucaj się z tym na głęboką wodę. O wiele bardziej skuteczne jest dążenie do głównego celu, przez wyznaczanie sobie kilku mniejszych. A druga rada- po co czekać na Nowy Rok? Jeśli coś zawiedzie i w kwietniu okaże się, że cały wysiłek poszedł na marne, to co wtedy zrobisz? Będziesz czekać kolejnych osiem miesięcy, żeby podjąć kolejne, wielkie postanowienie? Nie ma sensu marnować czasu. Moment w którym zaczniesz nie ma zupełnie żadnego wpływu na to, czy Ci się uda, czy nie. Znaczenie masz tylko Ty i Twoje wybory, więc w tym wypadku, nowy rok może być codziennie. Bylebyś nie czekał! 

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Co do realności stawiania sobie noworocznych postanowień, to zgadzam się, że często są zbyt optymistyczne nawet mocno zbyt optymistyczne. Jednak sama idea ich sobie stawiania jest jak najbardziej słuszna. Ludzie bardzo często potrzebują odpowiedniego impulsu do zmian i nowy rok jest takim impulsem. I prawdą jest, że wielu się nie udaje, ale są też takie osoby którym się udaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, tylko w moim odczuciu, jeżeli czegoś naprawdę chcemy i czujemy potrzebę zmiany, to nie ma lepszego impulsu do działania, niż właśnie to. Czekanie "do poniedziałku/nowego roku" jest tylko odwlekaniem i dawaniem sobie taryfy ulgowej, bo często te zmiany wymagają od nas konkretnych kroków. Jednak z dwojga złego, lepszy nowy rok, niż "kiedyś", albo "wcale". Pozdrawiam :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...