Swiateczne rozterki

11:36

Od ponad miesiąca z każdej strony atakowani jesteśmy świątecznymi rzeczami. Pierwszy tydzień jest super, czujemy klimat i wrzucamy na Snapa/Insta zdjęcia pięknie ubranych galerii handlowych, jaramy się choinką na rynku, czy wystrojem miasta na ten okres roku. Drugi tydzień jest już bardziej obojętny, a w trzecim powoli przestajemy na to wszystko zwracać uwagę. Za to wkurzamy się na nieogarniętych ludzi dookoła, tłumy w sklepach, wysokie ceny i gigantyczne korki. Święta... co za magiczny czas!


Do tego dochodzi stres związany z przygotowaniem kolacji dla całej rodziny, posprzątanie domu na błysk, żeby wyglądać na dobrą gospodynię. Choinka musi być prawdziwa i do samego sufitu, stół przystrojony, a karp, oczywiście, zabity tuż przed przygotowaniem. To nic, że pakuje się go żywego w plastikową reklamówkę BEZ WODY. To nic, że kobieta wioząc go do domu busem, kopała skaczące, biedne zwierzę butem, żeby się uspokoiło. Przecież to święta, rybka musi być pierwsza klasa! A prezenty jeszcze lepsze, więc chodź, weźmiemy na nie kredyt, przecież raz na jakiś czas można zaszaleć, spłacimy w przyszłym roku.

Kocham święta. Naprawdę! Ale z roku na rok widzę coraz większy przerost formy nad treścią. Ten cały przepych, świąteczna muzyka ( a tak naprawdę tylko kilka kawałków puszczanych w kółko do znudzenia), biedne karpie w akwariach bez wody, specjalne oferty z każdej możliwej firmy, ilość jedzenia na stole, dobra mina do towarzystwa, bo przecież święta to czas miłości i pojednania.


Tylko czy warto udawać? Jeśli robisz to wszystko i jesteś szczęśliwy, to super! Jednak jeśli robisz to wszystko, bo czujesz zewnętrzny przymus, to może w tym roku zrób po swojemu? Nie mówię, żeby od razu na wigilijną kolację zamawiać pizzę (chociaż to byłoby super), bo niektóre tradycje warte są zachowania. Ale jeśli masz dość sztuczności, to po prostu to zmień. Oczywiście, nie chodzi też o to, żeby toczyć spory, ale udawanie życzliwości wobec osób, których szczerze nie lubimy, jest po prostu bezsensowne. Postaraj się w ten czas zapewnić sobie i najbliższym taką atmosferę, żeby była komfortowa dla Was. Nie dla innych. Nie według tego, co mówią o świętach w każdym programie śniadaniowym. Nie musi być miliona potraw. Żywej choinki i nowiuśkiego iPhona pod drzewkiem.

Tak długo, jak Wy czujecie się w tym dobrze, jest dobrze! To właśnie recepta na udane święta. Nie czysty dom, łamanie się opłatkiem z milionem osób, gotowanie jedzenia na tydzień przed, czy wydawanie pieniędzy w imię zasady 'zastaw się, a postaw się'. Obecność. Bycie z tymi, których się kocha. Nawet najlepszy prezent tego nie wynagrodzi, więc po prostu odpuść. Jedź do domu i bądź. Uśmiechnięty, dobry dla siebie i bliskich. Rób po swojemu i bądź szczęśliwy. W dresie, sukience, w dużym salonie czy w małej kuchni. 

Wesołych Świąt!

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Sztuczność jest bezsensowna, ta cała słodko-pierdząca otoczka. Już od kilku lat robię jak piszesz i jest o niebo lepiej. Wesołych swiąt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejny świetny post! Tak trzymaj :D Wesołych! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, sama prawda w tym tekście..koleżanka w pracy non stop puszcza mi radio świąteczne a ja już trochę nie mogę tego słuchać :( Do mnie zjeżdża w 1 dzień świąt rodzina..jak zwykle z młodszymi dziećmi które jak zwykle będą chciały się ze mną bawić, postanawiam sobie, że w tym roku jednak ograniczę z nimi te zabawy, nie dam sobie wejść na głowę..rok czasu rodziny nie widzę..mam ochotę na rozmowy a nie na zabawy z dzieckiem u którego zdiagnozowano adhd :( + w sobotę o 17 jest premiera super filmu w kinie i chciałabym na niego pójść ale jak tylko pomyślę o burzy jaką wywołałabym nie byciem w domu to aż kiszki skręca: /

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś miała na myśli 'Pasażerów'? :) Mam nadzieję, że jakoś przetrwałaś ten świąteczny okres!

      Usuń
  4. Ja chcę iPhone'a !!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...