Breaking news: wydaje ksiazke!

11:44

Będąc w szkole podstawowej zaczęłam przygodę z pisaniem. Wszystko dzięki wpajaniu mi od małego miłości do książek. Pamiętam, że rodzice postarali się nawet o prenumeratę bajek Disneya, które przychodziły pocztą co miesiąc. Nigdy nie wiedziałam jaka książka trafi się tym razem, ale z każdej cieszyłam się równie mocno. Czytać potrafiłam już w przedszkolu, więc kiedy inne dzieci uczyły się literek, siedziałam i tworzyłam rysunki do historii, które układałam w głowie. 


Teraz, mając 22 lata, mam też szufladę pełną niedokończonych historii. Szuflada to może zbyt śmiałe słowo. Raczej folder pełen zapisanych w .docu powieści. Za młodu ciągnęło mnie do fantasy, więc swojego bohatera posadziłam na wysokiej górze w wiosce elfów, którego celem było uratowanie syna porwanego przez złe wiedźmy. A przecież syna, który ma zmienić historię elfiego świata NIE MOŻNA PORYWAĆ. Później było tylko lepiej. Bohater u progu kariery zostaje pobity i traci pamięć, szczególnie do twarzy, bo nie kojarzy swojej narzeczonej, która staje się jego wrogiem numer jeden. Wyjeżdża do Brazylii i rozkręca własny interes. Ich drogi rozchodzą się, ale po wielu latach łączą w zupełnie niespodziewany sposób. 

Kolejnej stworzonej przez siebie bohaterce dałam wybór. W jednym świecie podejmuje decyzje słuszne, zgodnie z przyjętymi zasadami i nigdy wbrew prawu. Robi to, co powinna, a nie to, czego chce. W innym wszechświecie jej życie wynika z decyzji, które podjęłaby, gdyby nie ograniczenia. Akcja toczy się równolegle i możemy śledzić jej perypetie na dwóch różnych płaszczyznach. Co ciekawe, obie kobiety mogą się ze sobą kontaktować, chociaż nie wiedzą, że ich sny to nie wymysł podświadomości, a realna rzeczywistość "tej drugiej". Historia dedykowana szczególnie tym, którzy lubią gdybać. Może gdzieś w innym wymiarze żyje Twoje drugie :ja:, które robi dokładnie to, czego Ty nie zrobiłbyś nigdy? 

Takich historii w folderze jest jeszcze sporo. Wracam do nich z sentymentem, często nanoszę poprawki, dodaję kilka akapitów. Ale ostatecznie i tak myślę sobie, że przecież nie warto tak się starać, skoro nigdy nie zostaną opublikowane. Nie, żebym nie chciała. Chcę! Ale po prześledzeniu etapów, które należy przejść, żeby Wasze dzieło pojawiło się na rynku stwierdziłam, że muszę znaleźć alternatywę. 


Każdy, kto lubi pisać i robi to głównie z pasji wie, że nie zawsze chodzi tylko o pieniądze. Czasami po prostu fajnie widzieć, że to, co stworzyliście, komuś się podoba. Dlatego często podtykam znajomym urywki rozdziałów pod nos i czekam na ich opinie. Do tej pory odbiór był lepszy, niż się spodziewałam (pewnie przez to, że zawsze jesteśmy bardziej krytyczni wobec samych siebie). Postanowiłam więc trochę poszerzyć krąg odbiorców. Dlatego miło mi Was poinformować, że oficjalnie dołączyliście do grona tych, którym będzie dane spojrzeć na historie niedokończone :) Regularnie raz/dwa razy w miesiącu na blogu pojawiać się będzie część historii, nad którą aktualnie pracuję (a która w tym momencie jest moją ulubioną). 

"(...) Nie jestem psychologiem. Pracuję w agencji. W większości przypadków pracownicy agencji żartują, że „nie, nie jest to agencja towarzyska”, po czym wybuchają gromkim śmiechem. W moim przypadku jest zupełnie na odwrót. Tak, to jest agencja towarzyska. A raczej biuro matrymonialne, chociaż moja rodzina zdecydowanie woli tę pierwszą nazwę. I jeśli ktoś zastanawia się, z kogo żartują przy rodzinnym stole, to zgadliście." 

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Czasem trochę piszę i nie ukrywam, że chętnie wydałabym jakąś serię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł :)
    Również przyznaje się do posiadania niedokończonych wątków gdzieś na dnie szuflady ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...