Mam 22 lata i nie wiem co zrobic ze swoim zyciem.

09:00

Już od podstawówki słyszysz, że studia to ważna sprawa, bo dyplom robi z Ciebie pana świata. Zapewnia dobre zarobki, status społeczny, cudowną pracę i stabilizację w życiu. Po testach gimnazjalnych wybierasz jedno z liceów, które albo jest najbliżej miejsca zamieszkania, albo to, do którego idzie większość Twoich znajomych. Profil klasy wybierasz taki, żeby przez kolejne trzy lata nie mieć problemów z zaliczaniem przedmiotów.

Kiedy jesteś w klasie maturalnej zaczynasz myśleć o tym, jaki kierunek studiów chcesz wybrać i okazuje się, że rozszerzenie powinieneś zdawać z zupełnie innych przedmiotów, niż te kierunkowe. Do maja dużo czasu, więc postanawiasz nadrabiać materiał w trybie ekspresowym licząc, że może uda Ci się jakoś zdać. Ale im bliżej do matury, tym większe jest Twoje zrezygnowanie i ostatecznie piszesz egzaminy z przedmiotów profilowych. Pod koniec czerwca dostajesz wyniki i nie pozostaje Ci nic innego, jak wybrać kierunek studiów.

Przeglądasz oferty uniwersytetów w najbliżej położonym mieście. Pytasz znajomych, co i gdzie będą studiować. Szukasz czegoś, co Cię zainteresuje, a jednocześnie będzie w stanie zapewnić Ci jako taki zawód w przyszłości. Rozszerzona matura z języka polskiego, angielskiego i historii nie daje Ci zbyt wielu możliwości. Nie chcesz być nauczycielem, więc stawiasz na jakąś ciekawą filologię i trzymasz kciuki, żeby Cię przyjęli.

Nadchodzi dzień ogłoszenia wyników. Okazuje się, że świat dał Ci szansę stania się kolejnym wykształconym na uczelni wyższej filologiem. Z radością podskakujesz pod sufit, bo przecież w tym momencie spełniają się przepowiednie, które słyszałaś w podstawówce. Kariera! Dobry zawód! Super zarobki! Świetlana przyszłość! Biegniesz składać papiery, podpisujesz się na umowie i oficjalnie dołączasz do grona najbardziej sfrustrowanych ludzi w Twoim wieku. Ale jeszcze tego nie wiesz, więc pozwolę Ci cieszyć się chwilą.


Zaczyna się rok akademicki. Na pierwszym roku wszystko wydaje się być ważne, choć subiektywnie czujesz, że połowa z tych przedmiotów nijak się ma do tego, czego chciałaś się tutaj nauczyć. Mija pierwszy i drugi rok. Na trzecim roku zabierasz się za pisanie pracy licencjackiej i zaczynasz myśleć, czy jesteś w tym miejscu, w którym chciałaś być, kiedy zaczynałaś swoją przygodę na uczelni. Bo żeby poznać język i móc z nim pracować, wcale nie trzeba mieć wyższego wykształcenia (co prawdopodobnie usłyszałaś już na pierwszych zajęciach z języka kierunkowego).

Jest wiele osób, które wybierają kierunek studiów dlatego, że taki jest wymóg społeczeństwa. Decydując się na studiowanie czegokolwiek po latach dochodzą do wniosku, że to nie jest coś, czym będą się zajmować. Po obronieniu tytułu zaczynają się przebranżawiać i zdobywać doświadczenie w obrębie ich zainteresowań. Znam mnóstwo ludzi z dyplomem, którzy teraz pracują w zupełnie innym zawodzie, a studia ukończyli jedynie dla tytułu. Bo, niestety, nadal w społeczeństwie funkcjonuje krzywdzące przekonanie o wartości papieru, a nie umiejętności.

Całe szczęście, że sytuacja ta zaczyna się zmieniać. Pomyśl, czy na stanowisko wybrałbyś osobę tylko z dyplomem, czy taką, która ma już doświadczenie w tym zawodzie (chociaż żadnym tytułem naukowym nie może się pochwalić)? Dlatego jeżeli jesteś w podobnej sytuacji i czujesz, że studiujesz, bo musisz, to zastanów się, czy warto. Bo może lepszym wyjściem będzie dla Ciebie zrezygnowanie ze studiów i zajęcie się tym, z czym wiążesz swoją przyszłość? Im szybciej zaczniesz, tym szybciej osiągniesz sukces. A nie słyszałam, żeby ktoś pracując w zawodzie, którego nienawidzi, był szczęśliwym człowiekiem.

Nie uważam, że każde studia są złe. Są profesje, których bez wykształcenia wyższego nie możesz wykonywać i doskonale to rozumiem, bo nie chciałabym być operowana przez lekarza-samouka. Jeżeli studiujesz to, co Cię interesuje i wiesz, że z tym wiążesz swoją karierę zawodową, to szczerze gratuluję i trochę zazdroszczę. Ale jest mnóstwo osób, które poszły na studia, bo… wszyscy poszli. Żeby rodzice byli dumni. Żeby pokazać, że potrafią. Bo bez papieru jesteś nikim. Bo milion innych powodów.

Zanim wybierzesz się na studia, przemyśl to dokładnie. Żebyś po pięciu latach nie uważał ich za zmarnowane. Jeżeli już studiujesz i wiesz, że nie chcesz tego robić, ale nie masz odwagi na podjęcie decyzji, przemyśl to dokładnie. Czy lepiej jest zostać, „przetrwać” do końca i wtedy robić to, czym chcesz się zająć, czy może zacząć już teraz? W obu przypadkach trzymam kciuki, żebyście byli zadowoleni z tego, co robicie.

You Might Also Like

13 komentarze

  1. Jestem w klasie maturalnej i moja decyzja o tym, że nie idę na studia dziwi każdego kto mnie o to zapyta. Uczę się na tyle dobrze, że mogłabym studiować, jednak jedyne co mnie interesuje, to akurat rzecz do której papierka nie potrzebuję. Po prostu uważam, że nie chcę zmarnować najlepszych lat swojego życia na naukę czegoś, co kompletnie nie jest mi potrzebne. Chciałabym podróżować, poznawać nowe miejsca, nowych ludzi. Bardzo podoba mi się Twój tekst- zapisuję w zakładkach i będę wracać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję odwagi i decyzji :) No i bardzo mi miło! :*

      Usuń
  2. Wygląda wyśmienicie! Istne arcydzieło :-) Palce lizać. Pozdrawiam i dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo osób, które znam, przerwało studia w trakcie. Niektóre na pół roku przed obroną. I nie żałują tej decyzji :) Póki możemy, warto próbować różnych opcji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam sie, decyzja o wybraniu kierunku studiow moze byc najwazniejsza w zyciu i warto kierowac sie sercem i rozumem a nie tym co wypada czy co mysla inni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nadal nie zdecydowałam się na jaki kierunek chce iść.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tylko co dalej? kończę teraz licencjat, i mogłabym się podpisać dokładnie pod tą notką (tyle że inny kierunek studiów) i dalej nie wiem co chce zrobić ze swoim życiem tak samo jak nie wiedziałam w klasie maturalnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podobno przychodzi z czasem. Ale często za późno. Spróbuj zastanowić się co lubisz robić, i co sprawia Ci satysfakcję. Później sprawdź, czy masz możliwość rozwijania się w którejś z tych rzeczy zawodowo. A przede wszystkim nie bój się zaryzykować. Czasami postawienie wszystkiego na jedną kartę jest bardziej opłacalne, niż życie w myśl "chujowo, ale stabilnie". Dasz radę :)

      Usuń
  7. Powiem tak: o ile nie chciałabym zostać lekarzem, prawnikiem, inżynierem, to w ogóle nie szłabym na studia... No chyba, że dla "poszerzenia horyzontów". Z mojego punktu widzenia, więcej nauczyłam się sama niż podczas 5 lat "studiowania" na humanistycznym kierunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przybijam piątkę :) Ale sprawdza się jedynie, jeżeli jest się w czymś konsekwentnym. Często jest też tak, że ktoś rezygnuje z edukacji mając na siebie plan, którego później nie realizuje, bo mu się po prostu nie chce.

      Usuń
  8. Ja należę do grona osób, które totalnie nie pracują w swoim wyuczonym zawodzie. Czy żałuję tych pięciu lat? Nie! W ciągu tych lat również sporo się nauczyłam, ten etap też był potrzebny w moim życiu. Nie mam poczucia zmarnowanego czasu, bo równolegle robiłam rzecz, która jest moją pasją - prowadziłam zajęcia Spinning.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ważne, żeby robić to co się lubi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. 1. doradca zawodowy
    2. poznawanie siebie
    3. rozwój wewnętrzny

    Jest masa książek i materiałów. Ale mimo to polecam tego doradcę:) Fajnie potrafi ukierunkować i wiele uświadomić.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...