Jak przezyc Runmageddon?

13:55

Runmageddon to coś więcej niż bieg. To świetni ludzie, na pomoc których zawsze możesz liczyć, to walka ze słabościami, to sprawdzian siły i charakteru. Więc zanim przytakniesz tym, którzy mówią jak bardzo głupie jest płacenie za to, że możesz wytarzać się w błocie, sprawdź się na trasie i później dziel się swoim zdaniem. Ja tak zrobiłam. W te wakacje stanęłam (pływałam) na starcie pierwszego krakowskiego Runmageddonu Intro. Jak było?

Po zapisaniu się na bieg, zwiększyłam tygodniową liczbę treningów, żeby wzmocnić ciało i poprawić ogólną sprawność. Dopiero w dniu biegu zaczęłam wątpić w genialność mojego pomysłu i tego, że sobie poradzę. Stres i obawy zniknęły jak ręką odjął, kiedy przyjechałyśmy na miejsce całej imprezy. Atmosfera była świetna! Pełno uśmiechniętych ludzi, którzy chętnie dawali rady przed pierwszym startem (rękawiczki i silver tape na buty- bez tego wbiegłabym na metę boso, bo muł wciągał aż po kolana), przemiła i pomocna obsługa, piękne widoki, muzyka i dużo radości.


Start krakowskiego Runmageddonu znajdował się w wodzie, więc brudni byliśmy już od początku. Szczególnie ja, bo przy pierwszej przeszkodzie zaliczyłam solidny upadek i błotnisty zjazd z samej góry, prosto do wody. Mogło być tylko lepiej. I było! Rowy, ściany, zasieki, lodowa, przeprawy przez wodę, ogień, drabinki, skoki z liną i błoto, błoto, błotooooo! Nie da się samemu pokonać wszystkich przeszkód, ale o pomoc wcale nie trzeba było prosić. Ktoś podrzucił mnie na górę, ja wciągałam kolejną osobę i tak aż do samego końca. Jeśli coś było ponad Twoje siły, w zamian robiłeś 20 burpees. Tam też poznałam mnóstwo przemiłych ludzi, bo co jak co, ale nic tak nie łączy jak wspólne odbywanie 'kary' :D Kiedy ostatkiem sił pokonujesz przeszkody i widzisz metę, wszystko inne przestaje się liczyć. Więc biegniesz, bo tam czeka radość, zbijanie piątek, zdjęcia na ściance, gratulacje, kwiaty i bandany. 

Nie pokonałam wszystkich przeszkód, ale i tak jestem z siebie dumna. Wcześniej w ogóle nie wyobrażałam sobie startu w jakimkolwiek zorganizowanym biegu, a już na pewno nie w tak ekstremalnej przeprawie! Teraz, kiedy piszę ten post, wracam do tego dnia z uśmiechem na ustach, bo wtedy pokazałam, że stać mnie na o wiele więcej, niż sądziłam. Uśmiecham się też dlatego, że właśnie zapisałam się na kolejny bieg :D  Tym razem Rekrut!


Co zaskoczyło mnie najbardziej, to widok starszych ludzi, którzy pokonywali trasę sprawniej, niż niejeden młody uczestnik, ale też malutkie dzieci, które z przeszkodami radziły sobie tak dobrze, jak dorośli. Nie tylko muzyka łączy pokolenia. Sport robi to równie dobrze! Dlatego jeżeli siedzisz w domu, oglądasz zdjęcia z kolejnego biegu i żałujesz, że nie masz na tyle odwagi, żeby to zrobić - przestań się mazać i wpisuj na listę! Dopóki nie doświadczyłam tego na własnej skórze myślałam, że głębokie rowy są nie do przejścia, a zasieki to ostatnia prosta do grobu. Nie taki diabeł straszny, jak go malują. 

Są tutaj jeszcze jacyś Runmageddończycy? Może ktoś z Was brał udział w biegu w Krakowie? Piszcie! I do zobaczenia na trasie :)

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Cały czas zastanawiam się nad wzięciem udziału w biegach przeszkodowych. Po przeczytaniu Twojej relacji chyba czas zapisać się na Runmageddon! :D
    Pozdrawiam, Asia z Rodzinka Biega

    OdpowiedzUsuń
  2. Rok temu brałem udział, teraz przygotowuję się do biegu Rzeźnika :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...