Dlaczego wszyscy prowadzą podwójne życie?

10:03

Trzymasz w środku wszystkie marzenia i emocje, starasz się uszczelnić tak bardzo, żeby broń Boże, nic z Twojego wewnętrznego piękna nie dostało się na zewnątrz. Żeby nikt nie zobaczył co Cię wzrusza, czego się boisz i na czym Ci zależy. Dlaczego?


Żyjesz według nieformalnie przyjętych deadlinów Do 25. roku życia najlepiej skończyć edukację, być zaręczoną i mieć dobrą pracę. Do 27. cudownie, jeśli będziesz po ślubie i urodzisz pierwsze dziecko, bo jeśli przekroczysz ten magiczny wiek, zaraz zadzwoni ciotka z troską przypominając, że wiecznie młoda nie będziesz, a po 30-stce zajście w ciążę jest trudniejsze, niż obalenie teorii geocentrycznej. Później wcale nie jest łatwiej, bo wypada być na wszystkich wywiadówkach, karmić pociechy jarmużem, a w biurze nosić się na smart-casual i to z uśmiechem na ustach, nawet, jeśli przed wyjściem z domu pokłóciłaś się z partnerem. 

Ludzie uczą Cię, żeby mniej pokazywać się światu, bo nie na Twojej wyjątkowości im zależy. Kto to widział, żeby chwalić się dobrymi zarobkami, nowym samochodem czy sukcesem w pracy? Trzeba być skromnym, bo co ludzie powiedzą? Na pewno nic dobrego, przecież znasz tę zawiść z autopsji. Zauważyłaś, że nadmierne eksponowanie swojej osobowości i osiągnięć może działać na Twoją niekorzyść. Budujesz wokół siebie pancerz i zaczynasz prowadzić podwójne życie. Jednym jest Twoja codzienność i wypracowana rutyna. Wiesz jak zachować się w każdej sytuacji, na wszystkie pytania masz gotową odpowiedź, a spontaniczność i seppuku w sumie niczym się dla Ciebie nie różnią.


Drugie życie to alternatywa, którą tworzysz sobie w głowie. Bierzesz wolne w pracy nie z powodu choroby, tylko czystego lenistwa. Wypijasz kieliszek wina przygotowując obiad o 10:00. Odmawiasz, kiedy ktoś po raz setny chce wykorzystać Twoją dobroć. Mówisz 'nie', kiedy nie masz ochoty. Ubierasz płaskie buty, żeby dobrze się czuć, a nie wyglądać. Jesz na kolację zupkę chińską i nie idziesz na branżową imprezę, na której wypada być. Przyznajesz otwarcie, że nie lubisz dzieci i kotów, chociaż wszyscy dookoła się nimi zachwycają. Nie wychodzisz na kawę z koleżankami, bo nie chcesz kolejny raz słuchać o laktacji i wiedzieć ile zębów mają ich dzieci. Weekend spędzasz pod kocem z książką. Jesteś szczera i nie owijasz w bawełnę, nawet z grzeczności. I kompletnie nie masz wyrzutów sumienia po obejrzeniu kolejnego sezonu na Netflixie w jeden dzień. Drugie życie to decyzje, które podjęłabyś, gdyby nie widmo społecznego osądu, nieprzychylnych spojrzeń koleżanek w pracy i  obawy przed wykluczeniem ze środowiska, w którym się obracasz. 

Podwójne życie jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Wydaje się świetnym wyborem, ale to tylko krótkoterminowe rozwiązanie. Ostatecznie i tak będziesz musiała zmierzyć się ze strachem przed... samą sobą. Nie rób czegoś wbrew sobie i tylko po to, żeby spełnić czyjeś oczekiwania. Ludzie mówili, mówią i będą mówić. Ale nie wszyscy tacy są, więc przestań się przejmować czyjąś opinią. Rób rzeczy, które według CIEBIE są słuszne, ważne i wartościowe. Bądź ze sobą szczera. Dziel się swoimi pasjami, rozwijaj swoje zdolności i nie oglądaj się na innych, bo każdy ma własny plan na życie. Ty zajmij się swoim i zrób to na 100%.

You Might Also Like

2 komentarze

  1. To jest straszne, że prawdziwe. Czasami jestem na siebie zła, że zrobiłam coś tak, jak ode mnie oczekiwano niż tak, jakbym chciała, po swojemu. I zupełnie nie chodzi o brak odpowiedzialności, tylko o strach? Właśnie taki przed oceną. Bo przecież nie wychodzi się przed szereg. Albo nie wypada mi czegoś zrobić, ale... dlaczego? Skoro czuję, ze tak akurat powinnam postąpić. Lepiej coś zrobić, niż nie. Ostatecznie i tak chodzi o nas

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie też mamy czasy w sumie. Ja mam tak samo i się do tego przyznaje. Straszne to jest tak jak mówisz.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...