Świąteczny nieporadnik-bez spiny i po swojemu

09:08

Odporność na świąteczną gorączkę mam już od kilku lat. Promowane na Instagramie #świętabezspiny dokładnie obrazują moje podejście do tematu. Po latach nerwowych przygotowań dorosłam do tego, że ponad umyte i wypastowane podłogi, wymyślne ciasta i przepyszne potrawy na wigilijnym stole, ważna jest obecność i spędzenie czasu z najbliższymi.


Kupowanie prezentów nigdy nie było moim ulubionym zajęciem, chociaż obdarowywać bliskich wręcz uwielbiam. To, co staje mi na przeszkodzie w cieszeniu się z wybierania podarków, to tłumy ludzi, które co roku o tej porze zasypują każde możliwe miejsce. Przez to nawet zwykłe, codzienne zakupy spożywcze wydłużają się o półgodzinne stanie w kolejce, bo 'postaw się za zastaw się' nadal jest w modzie, więc dwa wózki na rodzinę to standard. Z tego względu przekonałam się do zakupów online, chociaż nic nie zastąpi zobaczenia rzeczy na żywo i pod każdym możliwym kątem. Z pomocą przychodzą też inspiracje na ręcznie robione prezenty, które znajdziecie na Pintereście czy Instragamie. Podwójna radość, bo i ja daję upust swojej kreatywności, i osoba obdarowana czuje się wyjątkowo po otrzymaniu takiego prezentu, w który włożyliśmy coś więcej, niż tylko pieniądze.

Przechodząc do porządków, bo przecież to ta czynność spędza sen z powiek wszystkim gospodyniom domowym, pamiętam czasy, kiedy już dwa tygodnie wcześniej robiło się generalne sprzątanie. Pastowanie podłóg, mycie okien i zaglądanie w każdy kąt mieszkania- tak kojarzą mi się święta z dzieciństwa. Ostatecznie rozumiem motywację, bo przecież każdy argument jest dobry, żeby przesunąć długo nieruszaną sofę i sprawdzić jakie skarby pod sobą kryje. Natomiast robienie z porządków głównej świątecznej atrakcji, to przecież lekka przesada. 


Zadam Wam teraz bardzo poważne pytanie- czy tak naprawdę udało Wam się kiedykolwiek odpocząć w czasie świąt? Bo mam wrażenie, że pomimo życzenia sobie 'spokojnych i wesołych', wracamy z nich bardziej zmęczeni i zestresowani, niż byliśmy przed. Komu udało uniknąć się świątecznej kłótni, niech podniesie rękę. Kto spędził święta na faktycznej celebracji, a nie bieganiu od rodziny do rodziny i staniu w korkach, niech wstanie i pogratuluje sam sobie, bo to faktyczna rzadkość. Owacje natomiast należą się tym, którzy pomimo uginających się od pyszności stołów, nadal mają silną wolę i nie cierpią na świąteczne przejedzenie.

Presja, którą wywiera na nas świat zewnętrzny w związku z przygotowaniem i celebracją świąt, jest ogromna. Sklepy zawalają nas świątecznym tematem już w listopadzie. Później do grupy dołączają influsenserzy, którzy przez kilka tygodni pokazują nam najlepsze stylizacje na śledzika, fensy przepisy na niestandardowe dania, którymi powinniśmy uraczyć podczas świąt naszych bliskich, aż w końcu przychodzi czas na poradniki o tym, jaki telefon powinien znaleźć ośmiolatek pod choinką. 

Świat trochę zwariował, dlatego życzę Wam, żebyście święta spędzili w gronie najbliższych i po swojemu, bo to nie rzeczy dają szczęście a czas, którym można dzielić się z ważnymi dla nas ludźmi. Korzystajcie z niego i nie dokładajcie sobie dodatkowych obowiązków. Świat się nie skończy, przez kilka nieumytych okien :) Wesołych Świąt!

You Might Also Like

0 komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...