Magda Sz.

Magda Sz.

Dzięki, że tu jesteś i czytasz ten wpis. Koniecznie podziel się swoimi myślami w komentarzu. Tworzę dla Ciebie!

Yerba mate to nie herbata.

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Yerba mate to wysuszone i zmielone listki ostrokrzewu paragwajskiego. Czyli pierwsza rzecz, której dowiedziałam się od znajomego kiedy nazwałam Yerbę herbatą 🙂 Kilka dni temu przyszła długo wyczekiwana paczka z pierwszym zestawem herbat. Dlaczego zdecydowałam się właśnie na Yerba mate?

Jeszcze w liceum miałam okazję spróbować tego mało popularnego wtedy napoju. Pierwsze wrażenie? Okropna. Ale z czasem przyzwyczaiłam się do smaku i nawet go polubiłam, choć wtedy jeszcze nie połknęłam bakcyla. Dopiero ostatnio, kiedy ilość wypijanej przeze mnie kawy przekraczała zalecane normy, zdecydowałam się znaleźć zamiennik, który będzie miał podobne działanie pobudzające, ale nie wyrządzi mojemu organizmowi tylu szkód. Wybór był prosty- Yerba.


Co ma w sobie Yerba, czego nie ma kawa?


– dostarcza przeróżnych witamin i minerałów: A, B-1, B-2, C, kwas pantotenowy, biotynę, magnez, wapń, żelazo, sód, potas, mangan, krzem, fosforyty, siarkę, cynk, kwas chlorowodorowy, chlorofil, cholinę oraz inozyt.


– pobudzenie, które wywołuje Yerba nie jest krótkie jak po kawie, ale długotrwałe i równie intensywne

– podnosi odporność organizmu, zwiększa koncentrację, oczyszcza organizm z toksyn, polepsza trawienie, opóźnia starzenie komórek, zmniejsza stres, jest pomocna w walce z bezsennością, przeziębieniem, przywraca włosom blask i zapobiega ich wypadaniu, poprawia kondycję skóry

– jest moczopędna, wspomaga proces odchudzania, ma działanie przeciwgorączkowe

W mojej paczce znalazło się 10 gatunków Yerby ( tak, jest ich o wiele więcej i każdy ma inne właściwości!), tykwa i bombilla. Choć te dwie ostatnie pozycje nie są konieczne, to jednak picie z nich naparu staje się bardziej znaczącym.. rytuałem 😀

Tykwa-  jest rośliną pnącą z rodziny dyniowatych. Po specjalnej obróbce, wysuszeniu, wydrążeniu i currado, staje się naczyniem do picia Yerby.

Bombilla- to rurka zakończona specjalnym sitkiem, które umożliwia picie naparu bez fusów. Choć czasem się zdarzą 🙂 Są różne rodzaje, bardziej zdobne lub zupełnie proste. 


Nie będę pisać o sposobie zaparzania, to wszystko można znaleźć w sieci. Jednak od siebie chcę dodać, że Yerba wyrabia nawyk regularnego nawadniania organizmu. Tykwę zasypuję już rano i aż do wieczora, non stop piję. Zalewam Yerbę, wypijam, idę dolać wody i piję od nowa. To staje się odruchem bezwarunkowym, po prostu musisz mieć coś w tykwie 🙂 Mnie jednorazowe zasypanie wystarcza na cały dzień. Czy polecam? Oczywiście. Do smaku można się przekonać. Jest tyle rodzajów i smaków, że na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Poza tym Yerba ma naprawdę dobre działanie na nasz organizm 🙂 Więcej napiszę, jak będę piła ją już wystarczająco długo. Teraz mogę tylko potwierdzić jej działanie pobudzające- przed sesją jak znalazł. I moczopędne 🙂


Ktoś z Was pije Yerbę? Próbowaliście? 

Powiązane posty

20 komentarze na temat “Yerba mate to nie herbata.”

  1. Jestem zapalonym mateistą od kilku lat 🙂 KAŻDY dzień zaczynam od "rytuału" zalewania yerby 🙂 Jaka jest Twoja ulubiona?
    Pozdrawiam serdecznie piękną Mateistkę!

  2. Odkąd piję yerba mate czuję się o niebo lepiej ! Co prawda na początku było ciężko, ponieważ nie mogłam przekonać się do jej specyficznego smaku, ale teraz nie wyobrażam sobie ani jednego dnia bez yerby 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *