Magda Sz.

Magda Sz.

Dzięki, że tu jesteś i czytasz ten wpis. Koniecznie podziel się swoimi myślami w komentarzu. Tworzę dla Ciebie!

Żywność liofilizowana w naszej kuchni.

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Proces liofilizacji żywności nie jest wynalazkiem XXI wieku. W 1901 roku Japończyk Satori Kato wpadł na pomysł liofilizowania ziaren kawy, co w 1938 roku wykorzystali Amerykanie, i tak oto powstała marka Nescafe. Metoda stała się bardzo popularna w trakcie II Wojny Światowej, a z czasem trafiła do astronautów, himalaistów, żeglarzy oraz kosmonautów. Czym więc jest liofilizacja?

Liofilizacja to proces sublimacyjnego suszenia przez wymrażanie wody. Obróbka termiczna w temperaturze poniżej -40°C sprawia, że giną wszystkie bakterie chorobotwórcze, pleśnie i substancje powodujące fermentowanie produktu. Po tym procesie jedzenie waży zaledwie do 10% masy wyjściowej. Dzięki tej metodzie żywność nie traci wartości odżywczych, witamin i minerałów, mimo utraty 70-96% wody. Liofilizacja ma wiele zalet, ale mimo to nadal nie należy do najtańszych sposobów. 

Jakie produkty można poddać procesowi liofilizacji? Wszystkie! Od jogurtów, przez mięso, kawę, grzyby, sery, warzywa i owoce. Tak przygotowana żywność może przetrwać w wysokich i niskich temperaturach bez utraty cennych składników. Tym szczegółem bije na głowę pasteryzację, gdzie w wyższych temperaturach produkt traci to, co w nim najcenniejsze. Warto też dodać, że produkty liofilizowane nie tracą pierwotnego kształtu, koloru, smaku ani zapachu. 

Produkty liofilizowane coraz częściej można kupić w większych sklepach, choć sama spotkałam się z nimi zaledwie kilka razy. O wiele częściej znajdziemy je w produktach takich jak jogurty czy musli, gdzie stanowią do kilku procent produktu. Ceny też nie należą do najniższych. Za paczkę liofilizowanych owoców (30g) zapłacimy ponad 10 zł. Miejmy więc nadzieję, że wraz z rozwojem technologii koszty wyprodukowania żywności liofilizowanej spadną na tyle, że będzie można kupić je bez wydawania fortuny.

Powiązane posty

9 komentarze na temat “Żywność liofilizowana w naszej kuchni.”

  1. O żywności takiej słyszałam, ale chyba jeszcze nigdy nie rzuciła mi się w oczy w sklepie lub po prostu zbyt mało uważnie się rozglądałam, nie zainteresowana tematem. Ot, dla mnie to taka ciekawostka, bo też nie jestem astronautą, by na co dzień korzystać z tego typu produktów 😉

  2. W musli mam takie owoce, faktycznie są pyszne! Ale tyle kasy… Nie oplaca sie 😀 jedynie rozpuszczalna trzymam w domu i fakt- bardzo dobry wynalazek 😀

  3. słyszałam tylko o liofilizowanej kawie i owocach. owoce to nawet jadłam takie. np. truskawki. ale jakoś nie umiem sobie wyobrazić liofilizowanego jogurtu czy sera. 😉

  4. Na długie wycieczki górskie zabieram taką żywność. Można kupić gotowe dosłownie wszystko, indyka pieczonego, chińskie jedzenie, wołowinę, dosłownie wszystko. Niestety to wszystko smakuj dokładnie tak samo, ale w górach najważniejsze to coś zjeść a nie rozsmakowywać się w tym 😉 Polecam spróbować, choć tanie to nie jest.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *