Magda Sz.

Magda Sz.

Dzięki, że tu jesteś i czytasz ten wpis. Koniecznie podziel się swoimi myślami w komentarzu. Tworzę dla Ciebie!

Mieszkam obok korpo.

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
“Nie było wątpliwości. To musiało nastąpić prędzej, czy później. Ekspres do kawy szlag trafił. I to akurat wtedy, kiedy kofeina była mi najbardziej potrzebna. No nic, trzeba będzie poudawać hipstera i jakoś przemknąć niezauważonym do pracy z kubkiem Starbucksa. Nie wiem, dlaczego picie w tej kawiarni jest kojarzone z ludźmi w golfach, nerdowskich okularach i tatuażem na lewym nadgarstku. No nic. Wytłumaczę szefowi, że tatuażu nie zrobiłam i zrobić nie zamierzam. Przynajmniej nie w miejscu, które zauważyłby bez wysiłku. Zresztą… Pewnie widział już niejeden pośladek. W każdym razie ja pokazywać mu swojego nie zamierzam. A kawę mają dobrą, tak na marginesie.
 
Mieszkam w kawalerce, za którą płacę tę większą część swojej pensji. Z mini szklarnią kaktusów, zapasem kawy w razie apokalipsy zombie, ciepłymi kapciami dla gości, pomarańczową maszyną do pisania i popielniczką zrobioną z wyjątkowo ładnej butelki po piwie, której używam tylko w wyjątkowo stresowych sytuacjach. I nie myśl, że mieszkam z kotem. Skąd w ogóle taki pomysł?! Przecież nie narzekam na brak towarzystwa. Na ogół. I podoba mi się to życie. I widok z okna, szczególnie wieczorem, bo w ciągu dnia, zza ogrodzenia widać snujące się w ślad za korpo-pracownikami kłęby papierosowego dymu. Tak samo samotne, jak oni. Mieszkam obok korpo, co za ironia! Ale wieczorem robi się przytulnie. Światła miasta działają na mnie kojąco, a jest co koić, uwierzcie.
 
No i ta kawa. Remedium na wszystkie bóle tego świata. W tym ból dupy, bo jak przystało na najpopularniejszą chorobę naszego społeczeństwa, lubi się panoszyć. Parzę kawę (drip, french press, syfon, kafeterka, tygielek, aeropress, cold brew, wbieraj!) i patrzę jak sączy się do kubka. Nie ma dla mnie nic przyjemniejszego. Zaznaczę tylko, że jestem z tego rodzaju ludzi, u których kawy w szklance nie uświadczysz. Uprzedzam, gdybyś kiedyś chciał wpaść i się ze mną napić.
 
Pomimo tego kubkowego rygoru, dużo ludzi przychodzi wypić u mnie kawę. Raczej ze mną, ale ze względu na specyfikę mojej pracy, wolę być precyzyjna. Zawsze myślałam, że to ja mam pogmatwane życie. Ale potem spotykam ludzi z pracy i czuję się szczęśliwsza, bo właśnie wtedy uświadamiam sobie, że wcale nie jest tak źle. A co robię dla tak zwanego „livingu”? Usiądź. Opowiem Ci.”
A opowieść tę usłyszysz za jakiś czas. Nie mogę zdradzać wszystkiego od razu. Na początek tyle Ci wystarczy 🙂

Powiązane posty

1 thought on “Mieszkam obok korpo.”

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *