Magda Sz.

Magda Sz.

Dzięki, że tu jesteś i czytasz ten wpis. Koniecznie podziel się swoimi myślami w komentarzu. Tworzę dla Ciebie!

Wyrzuciłam wszystkie kosmetyki.

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Wyrzuciłam je (a część z nich oddałam) i czuję się z tym świetnie. Chociaż nie ukrywam, że przez pierwsze dni brakowało mi wyrobionej przez lata rutyny pielęgnacyjnej. Przerzuciłam się na robione w domowym zaciszu kosmetyki, dostosowane do moich potrzeb. Dzięki temu znacznie ograniczyłam wydatki przeznaczone na sezonowe “must have” i oszczędziłam mojej skórze katorgi, jaką jest codzienne faszerowanie ją dodawaną do kosmetyków chemią. Ale czy taka zmiana coś daje?
 
Pierwsza zmiana, zauważalna niemalże od razu, to samopoczucie. Skóra jest największym organem, która jak żaden inny narażona jest na bezpośredni wpływ środowiska. Niskie temperatury, piekące słońce, promieniowanie UV, zanieczyszczona woda, smog. Kiedy przyjrzymy się jej bliżej, to możemy czytać z niej jak z otwartej księgi. Gołym okiem widać kiedy spałaś mniej niż powinnaś, czy jesteś zdenerwowana, czy zdrowo się odżywiasz. Kupowanie drogich kremów nie jest dobrym rozwiązaniem, bo akurat w tym przypadku drożej wcale nie oznacza lepiej.
 
Drogie kremy nie gwarantują nieskazitelnego składu. Parabeny, SLS, glikol polietylenowy, syntetyczne zapachy i barwniki, formaldehyd i substancje konserwujące. Wyżej wymienione składniki znajdują się w większości używanych przez nas kosmetyków. Mają działanie rakotwórcze, uczulające, silnie podrażniające. Mogą powodować wysypki, zapalenie skóry, łupież. Warto dodać, że to, co nakładamy na skórę wnika w głąb naszego ciała. Na przykład parafina jest magazynowana w wątrobie, nerkach i węzłach chłonnych, ponieważ nie ulega rozkładowi biologicznemu i organizm ludzki nie jest w stanie jej przetworzyć i wydalić. 
 
Paradoksalnie im więcej kremów i kosmetyków używasz, tym bardziej narażasz swoją skórę (i cały organizm) na szkody. Wystarczy rzucić okiem na skład tego, co akurat masz pod ręką. Właśnie z tego powodu postanowiłam spróbować pielęgnacji naturalnej. Znalazłam kilka przepisów na domowe kremy, peelingi, toniki, szampony, maseczki i balsamy do ciała, które w wykonaniu są dziecinnie proste. Połowę potrzebnych składników znajdziesz w swojej kuchni- gruboziarnista sól, ocet jabłkowy, jogurt, soda, płatki owsiane, miód, olej kokosowy, oliwa z oliwek, kawa, cynamon i cukier. Do tego dokupiłam w 100% naturalne oleje z aloesu, słodkich migdałów i marchwi oraz naturalne olejki eteryczne- drzewo herbaciane, mięta pieprzowa i paczula. Z poprzednich ‘eko zakupów’ zostało mi masło z mango, masło kakaowe i woda różana, które też wykorzystuję przy tworzeniu nowych kremów i maseczek.
 
Opcji komponowania powyższych składników jest mnóstwo, w zależności od tego co chcesz uzyskać. Żeby nawilżyć skórę, możesz dodać do kąpieli kilka kropel olejku aloesowego/kokosowego i olejek eteryczny, który pozwoli Ci się odprężyć (wymienione wyżej działają oczyszczająco na skórę). Możesz wymieszać kilka rodzajów maseł i olejów, co skutecznie zastąpi wszystkie balsamy, jakie do tej pory miałaś. Płatki owsiane działają kojąco i wygładzająco, możesz robić z nich maseczki na twarz i włosy. Rozcieńczony ocet jabłkowy (1:5) jest rewelacyjnym tonikiem ściągającym, a połączenie wody różanej z sokiem z cytryny i kilkoma kroplami olejku marchwiowego oczyści, nawilży i wyrówna koloryt zmęczonej twarzy. O kawowych peelingach słyszeli wszyscy, więc po porannej kawie nie wyrzucaj fusów, tylko wykorzystaj je pod wieczór, w połączeniu z olejkami. Skóra będzie gładka i jędrna.  
 
Oczywiście, super eko domowe produkty, mimo mnóstwa zawartych w nich witamin, nie zapewnią rewelacyjnych efektów, jeżeli nie zadbasz o siebie od środka. To co jesz i jak żyjesz też ma wpływ na kondycję Twojej skóry, więc nie oczekuj cudów, jeżeli śpisz po 3 godziny dziennie i jesz (albo i nie) niezdrowo i w pośpiechu. Wszystko wymaga równowagi.
 
Większość przygotowanych kosmetyków, można w zamknięciu i chłodzie przechowywać kilka dni. Krótka data ważności do kolejny przemawiający za tą pielęgnacją plus. Możesz też wykorzystywać owoce i warzywa, które masz pod ręką (przepisy znajdziesz w sieci). Z czasem sama odczujesz różnicę, a skóra Ci podziękuje. 

Powiązane posty

8 komentarze na temat “Wyrzuciłam wszystkie kosmetyki.”

  1. Wiem co czujesz, bo sama jakiś czas temu zrobiłam porządek z kosmetykami. Zmusiła mnie do tego głównie przeprowadzka, ale nie żałuję 🙂 Od kiedy zauważyłam, że naprawdę dla mojej skóry mniej znaczy więcej, bardziej zwracam uwagę na przydatność i skład kosmetyków, niż co, czy jest promocja 2+1 czy po prostu niska cena 🙂

  2. Ja muszę spać 8 godzin w nocy 🙂 Równowaga w żywieniu, piciu odpowiedniej ilości wody to daje podstawy zdrowego i ładnego wyglądu. Ja zapominałam o wypijaniu odpowiedniej ilości wody ale założyłam na ujęciu wody filtr do wody w komórce uruchomiłam aplikację z przypomnieniem o wodzie i już jest lepiej 🙂

  3. Mnie nawet przeprowadzka nie zmusiła do pozbycia się tych wszystkich opakowań i nawet nie wiesz, jak bardzo żałuję! 😀 Byłoby o tyle mniej dźwigania… 😉 Zgadzam się z tym, co napisałaś. Ważne, żeby słuchać skóry, a nie ogłoszeń o kolejnych promocjach (które właśnie trwają w Rossmannie, -49/55%! :D)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *