Magda Sz.

Magda Sz.

Dzięki, że tu jesteś i czytasz ten wpis. Koniecznie podziel się swoimi myślami w komentarzu. Tworzę dla Ciebie!

Hiszpania: nietypowe wrażenia z pierwszego wyjazdu.

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

W moim przypadku wyjazdy za granicę nigdy nie są planowane. Tak samo było z kilkudniowym wypadem do Hiszpanii. W październiku trafiłam na lotniczą promkę, gdzie bilety na połączenie Kraków – Sewilla – Kraków (z bagażem!) kosztowały w okolicach 200 zł. Wstyd się przyznać, ale w kwestii zakupów na promocji jestem dosyć impulsywna, więc i tym razem nie zastanawiałam się zbyt długo nad kupnem. Wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, co czeka nas w 2020 roku, i że ten wyjazd może się nie udać. Na kilka dni przed wylotem nadal rozważałyśmy za i przeciw, bo to w tamtym okresie pandemia zaczęła przybierać na sile. Nie byłyśmy w stanie przewidzieć, czy uda nam się wylecieć i wrócić do kraju. Ostatecznie zdecydowałyśmy się zaryzykować – brak urlopu w poprzednim roku i pozimowa depresja przeważyły szalę.

Wybór miasta może i był przypadkowy, ale zdecydowanie trafiony! Sewilla jest przepięknym miastem, pełnym życia, zabytków, kolorów i cudownej architektury. Jednak zanim podzielę się z Wami trzydniowym planem podróży (który pozwolił nam na spokojnie zwiedzić wszystkie ważne atrakcje), zerknijcie na listę rzeczy, które najbardziej zaskoczyły nas podczas pobytu. Przeczytajcie o nietypowych zwyczajach i rzeczach, które czekają na Was w Hiszpanii!


1. Niesienie śmieci przez pół miasta


W dniu wyjazdu z Sewillli chciałyśmy zostawić po sobie porządek, co wiązało się też z wyniesieniem śmieci. Ciężko było znaleźć ogólnodostępny kosz w najbliższej okolicy. Jak się później okazało, nie ma czegoś takiego jak zbiorcze kontenery przy bloku/kamienicy. Są one rozlokowane w róznych częściach dzielnic, np. na samym środku placu z restauracjami, piekarniami i sklepami. Tak więc, nie zdziwcie się, jeśli podczas pobytu w Sewilli (lub innym hiszpańskim mieście) spotkacie eleganckiego Hiszpana, wesoło wymachującego workiem po brzegi wypchanym śmieciami.

2. Dziedzińce


To, co szczególnie zachwyciło mnie podczas pobytu w Sewilli, to przepiękne dziedzińce, upstrzone kolorowymi kwiatami, rabatami, fontannami, czy też bluszczem. Taki widok skusiłby niejedną instagramerkę do mini sesji… Nie odmówiłam sobie tej przyjemności i co krok zapuszczałam się w głąb dziedzińców. Dopiero za którymś razem zostałam obszczekana przez urocze psiaki, co wywołało lokatorów na zewnątrz! Okazuje się, że do niektórych sewillskich mieszkań wchodzi się prosto z ulicy, a dziedziniec odpowiada naszym korytarzom. Wbrew temu, co widzicie na poniższych zdjęciach, większość z nich była po prostu otwarta.

piękne dziedzińce w Sewilli, "architektura w Hiszpanii", Lista rzeczy które zaskoczyły nas podczas pobytu w Sewilli
Arena walk byków w Sewilli, "walki byków", Lista rzeczy które zaskoczyły nas podczas pobytu w Sewilli
Dziedzińce w Sewilli, sewillska architektura, pinterestowe wnętrza, Lista rzeczy które zaskoczyły nas podczas pobytu w Sewilli

3. Poruszanie się po mieście


Architektura Sewilli jest bardzo zdefiniowana: wąskie uliczki, gęsta zabudowa, stare kamienice w centrum i praktycznie zero zieleni. Z tego tytułu, jeśli musicie przemieścić się w obrębie starego miasta, lepiej nie bierzcie taksówki. Szybiej dotrzecie do celu pieszo, bo nie będą obowiązywać Was zakazy, które gęsto stawiane są na uliczkach w centrum. Chyba, że lubicie adrenalinę! Mijanie na milimetry ścian budynków to naprawdę ciekawe przeżycie.

4. Wyprowadzanie zwierząt


Pierwszy dzień w Sewilli to zderzenie z okropnym brudem na ulicach. Nie chodzi mi tutaj o śmieci czy gazety plątające się między nogami, ale o psie odchody, na które trzeba było uważać na każdym kroku. Z uwagi na wspomnianą wcześniej architekturę, czyli beton i brak zieleni oraz niewielką ilość koszy, właściciele czworonogów zmuszeni są do radzenia sobie w alternatywny sposób – wszyscy psiarze chodzą z butelkami wody, żeby sprzątać po swoich pupilach. Widok niecodzienny, ale szanuję takie rozwiązania!

Lista rzeczy które zaskoczyły nas podczas pobytu w Sewilli, wyprowadzanie psów w Sewilli

5. Niedbałość kierowców


Piąte miejsce na liście rzeczy, które zaskoczyły nas w Sewilli, należy do niedbałych kierowców. Chociaż zaskoczenie, to chyba zbyt małe słowo! Żałujcie, że nie widzieliście naszych min, kiedy byłyśmy świadkami ich zachowań na drodze. Hiszpanie nie dbają o samochody, o czym mogłyśmy przekonać się już po kilku godzinach spędzonych w tym uroczym miejscu. Jeden z samochodów zaparkowanych przy knajpie, w której jadłyśmy, został obity TRZYKROTNIE w ciągu kwadransu i nikt się tym nie przejął – zresztą wygląd aut mówi sam za siebie. Dlatego jeśli przyjdzie Wam do głowy sprowadzenie samochodu z Hiszpanii, to przemyślcie to kilka razy!

6. Niezwykła życzliwość i więzi rodzinne


To, co dało się odczuć już po przyjeździe, to niezwykła życzliwość ludzi wobec siebie. Mimo życia w dużym mieście, wszyscy z okolicy zwracali się do siebie po imieniu, zaczepiali na krótkie rozmowy w drodze do pracy/szkoły. Po prostu spędzali czas po sąsiedzku, czego bardzo im zazdroszczę, bo na moim osiedlu panuje totalna anonimowość. Widać było też bardzo mocne więzi rodzinne – w wielu miejscach spotykałyśmy międzypokoleniowe grupy, od maluchów do seniorów rodu, którzy świetnie bawili się w swoim towarzystwie. Późnymi wieczorami, na każdym rogu natykałyśmy się na biesiadujących ludzi, śpiewających i popijających sangrię. Jeśli brakowało miejsca w tapas barach, oblegali pobliskie krawężniki.

7. Darmowy koszyk chleba


Jeżeli myślicie, że dodatkowy koszyk chlebków czy ciepłych bułeczek na stole to przejaw gościnności restauratora, to możecie mylić się o kilka euro, które doliczone zostaną do rachunku. Dlatego poczuwam się do obowiązku umieszczenia tej informacji na liście rzeczy zaskakujących! Bo, uwierzcie mi, na pewno tkniecie to obłędnie pachnące pieczywo – ciężko mu się oprzeć! O dziwo, reguła ta zupełnie nie dotyczy oliwek, chipsów i majonezu, które najczęściej podawane są do piwa jako przekąski.

8. Kultura picia piwa


Wspominając o piwie, to co zaskoczyło nas już w pierwszej knajpie, to sposób jego serwowania. Nie zdziwcie się, jeśli zamiast typowego u nas kufla, dostaniecie małą literatkę 🙂 I pamiętajcie, w Hiszpanii nigdy nie jest za wcześnie na tapas i piwo, nigdy! Codziennie, kiedy my poszukiwałyśmy miejsca na wypicie porannej kawy, w okolicznych tapas barach znaleźli się tacy, którzy sączyli piwko wygrzewając się w marcowym słońcu.

9. Hiszpańska dieta


Jeśli już wspomniałam o chipsach i majonezie, to te dwa słowa idealnie opisują dietę Hiszpanów. Dodawane dosłownie do wszystkiego! Niezależnie od zamówionego dania możecie być pewni, że dostaniecie talerz solonych chipsów z majonezem. Spotkany na placu przewodnik polecił nam najbardziej obleganą przez lokalsów knajpkę, gdzie po prostu trzeba było się udać. Zamawiałyśmy w ciemno, posiłkując się translatorem i zdając na własną intuicję. Każde zamówione tapas, szło w parze z chipsowo-majonezową posypką – zupełnie gratis! 🙂 To samo spotkało nas w kanapkowej sieciówce, bardzo popularnej w Hiszpanii. Czy były chipsy? Oczywiście!

Lista rzeczy które zaskoczyły nas podczas pobytu w Sewilli, Las Columnas, tapas bar
Las Columnas, Sewilla, tapas bar
Lista rzeczy które zaskoczyły nas podczas pobytu w Sewilli, 100 montaditos, Sewilla
100 montaditos. Sewilla

10. Lotnisko w Sewilli


Więzienie, to pierwsze co przyszło mi na myśl po wylądowaniu na sewillskim lotnisku. Przedpotopowy wystrój (o ile można mianem wystroju określić to, co się tam działo) i ogólne pustkowie – to pierwsze widoki, jakie przywitały nas w Sewilli. Całe szczęście im dalej od lotniska, tym piękniej! Dlatego nie zrażajcie się zaraz po przybyciu do tego miasta. Naprawdę ma sporo do zaoferowania, o czym będziecie mogli przeczytać już niedługo! 🙂

11. Tradycje ślubne


W dniu wyjazdu miałyśmy okazję zobaczyć tradycyjny ślub! Co zabawne, w trakcie trwania ceremonii większość gości opijała zdrowie młodej pary w pubie obok. Jeśli chodzi o stroje, kobiety miały sukienki chyba we wszystkich możliwych kolorach i krojach, a do tego każda z nich pasujący do kreacji fascynator! Wyróżniajacą się osobą była matka panny młodej. Poza zwracającą uwagę suknią, miała na głowie ogromny stelaż z welonem (nie mogłam znaleźć właściwego określenia!), dzięki któremu górowała nad resztą biesiadników. Sama para młoda, o dziwo, była ubrana bardzo klasycznie. Tak kolorową i pełną emocji ceremonię można zobaczyć chyba tylko w Hiszpanii!

12. Brak miejsc siedzących


O kulturze barowej Hiszpanów można pisać naprawdę wiele. To, co zasługuje na wyróżnienie na liście rzeczy zaskakujących, to brak miejsc siedzących przy zewnętrznych stolikach. Dopiero później zrozumiałam celowość tego zabiegu. Lokalsi spotykają się w ogromnych grupach, żywo gestykulują, ciągle są w ruchu – takie dusze po prostu ciężko posadzić przy stole! Ilość barów i knajpek w Sewilli jest nie do zliczenia, a mimo to, w większości z nich jest pełno i gwarno. Oddałabym wiele, żeby podobne warunki i nastrój panowały w krakowskich miejscówkach.

Lista rzeczy które zaskoczyły nas podczas pobytu w Sewilli, Setas de Sevilla, Grzyby Sewilskie, Pinterst, Architektura,

13. Ogrzewanie w mieszkaniach


Na próźno szukać grzejników, za to na wyposażeniu każdego z mieszkań jest klimatyzacja. Wąskie uliczki i gęsta zabudowa uniemożliwiają dotarcie promieni słonecznych i ogrzanie wielu miejsc w Sewilli, stąd spora ilość mieszkań boryka się z grzybem i pleśnią. Wyjaśnia to też brak paneli w mieszkaniach. Przy takich warunkach trzeba byłoby je wymieniać co kilka lat.

14. Niezachęcający wystrój lokalu kluczem do sukcesu


Kolejny fakt dotyczący sewillskich barów – im gorszy wystrój, tym bardziej są one oblegane przez lokalnych sympatyków piwa, sangrii i tapasów. To tam warto szukać miejsca na spędzenie wieczoru i spróbowanie przysmaków hiszpańskiej kuchni – poza chipsami i majonezem znajdzie się jeszcze kilka godnych uwagi dań. Jeśli miejsce wygląda zbyt nowocześnie i schludnie, prawdopodobnie będzie to restauracja: pusta i odwiedzana jedynie przez turystów.

15. Obcojęzyczne menu i dzielenie rachunków


Anglojęzyczne menu jest praktycznie niedostępne. Jeśli już uda Wam się dostać je w innym języku niż hiszpański, upewnijcie się, że ceny są takie same. Bardzo prawdopodobne, że w kartach dla turystów będą one zawyżone… A jeśli o pieniądzach mowa, kelnerzy nie mają w zwyczaju żeby pytać o ewentualne dzielenie rachunku. Na stole ląduje jeden paragon, a kwotę dzieli się pomiędzy wszystkich współtowarzyszy. Nie jest to szczególnie kłopotliwe, ze względu na to, że ceny wszystkich tapas i napojów są względnie ujednolicone (np. tapas: 2,5 – 3 EUR).


Nie od dziś wiadomo, że podróże kształcą. Ten wyjazd zdecydowanie był dla nas ciekawym doświadczeniem! Gdyby nie obecna sytuacja, na pewno planowałabym kolejny wypad do Hiszpanii 🙁 Mam nadzieję, że co się odwlecze to nie uciecze! Jeśli i Wy nieśmiało snujecie plany podróżnicze, a los chciał, że jeszcze nie korzystaliście z Air BNB koniecznie wejdźcie tutaj: KLIK.

Powiązane posty

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *