Magda Sz.

Magda Sz.

Dzięki, że tu jesteś i czytasz ten wpis. Koniecznie podziel się swoimi myślami w komentarzu. Tworzę dla Ciebie!

Wege w kuchni- moja historia

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Z raportu, który powstały na zlecenie firmy cateringowej Maczfit wynika, że bardziej skłonne do rezygnacji z mięsnych posiłków są kobiety. Stanowią one aż 86% ankietowanych, deklarujących stosowanie diety bezmięsnej. Jeśli chodzi o przedział wiekowy, to aż 71% stanowią osoby z najmłodszej grupy: 18-25 lat, co pozwala wyciągnąć wniosek, że „im jesteśmy młodsi, tym łatwiej przychodzi decyzja o zmianie diety na bezmięsną” – twierdzą autorzy raportu. Nie da się zaprzeczyć, że wegetarianizm stał się stylem życia goszczącym w coraz większej ilości polskich domów. Bo wege wcale nie musi być niesmaczne!

Kuchnia wegetariańska, kanapki, awokado tosty, pomidorki koktajlowe, banany, masło orzechowe, chleb pełnoziarnisty

Moją przygodę z kuchnią roślinną zaczęłam jeszcze na studiach. Postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu organizowanym przez Fundację Viva, “Zostań wege na 30 dni!” i dać sobie szansę na zmianę myślenia. Do tej pory dieta wegetariańska kojarzyła mi się z jedzeniem ogromnej ilości warzyw, monotonią i mnóstwem wyrzeczeń. Muszę też wspomnieć, że jeszcze kilka lat temu w sklepach nie było tylu produktów wege, co dzisiaj, dlatego przejście na dietę bezmięsną wydawało mi się ogromnym przedsięwzięciem logistycznym. Usiadłam do książek, zainteresowałam się wegetariańską blogosferą i w ten sposób trafiłam na Jadłonomię, której fanką jestem do dziś 🙂 Ale proces wcale nie był prosty.

Zmiana nawyków

Ciężko było mi zmienić nawyki, które budowałam przez 20 lat. Do tej pory nie musiałam zastanawiać się nad tym czy lekarstwo, które chcę zażyć, ma w składzie żelatynę. Zapominałam też o tym, że zupy robione są głównie na bulionie mięsnym. To, co do tej pory robiłam/jadłam odruchowo, teraz musiało przejść weryfikację. Ostatecznie po wyzwaniu wróciłam do jedzenia mięsa, chociaż nie w takiej ilości jak wcześniej. Ziarno zostało jednak zasiane i chęć przejścia na wegetarianizm nieśmiało kiełkowała w mojej głowie. W sposób naturalny zaczęłam eliminować mięso z diety. Naturalny, bo nie narzuciłam sobie żadnych ram czasowych, tylko pozwalałam decyzji dojrzeć. Mięso zaczęło mnie obrzydzać i odrzucać. Miałam problem z jego wyborem, przyrządzeniem, przeszkadzał mi jego zapach i smak. Po okazjonalnym zjedzeniu mięsa czułam się źle, miałam problemy z żołądkiem. Wszystko zaczęło powoli zmierzać w kierunku całkowitej jego eliminacji i na dzień dzisiejszy jem je bardzo sporadycznie. Ciągle testuję jego zamienniki, szukam nowych połączeń smakowych i muszę przyznać, że kuchnia bezmięsna jest naprawdę przepyszna!

Warzywa, warzywniak, młode ziemniaki, truskawki, botwinka, labneh, kuchnia bliskowschodnia, kalarepa, pomidory malinowe, rabarbar, koperek

Ale nie samo mięso jest (było) dla mnie wyzwaniem. Będąc fanką serów i kawy z mlekiem ciężko jest mi wyobrazić sobie inną rzeczywistości. Chociaż to nie znaczy, że przestałam się dokształcać. Zdaję sobie sprawę z tego jaki wpływ na nasz organizm ma mleko, w jaki sposób jest pozyskiwane i co może się w nim znaleźć. Oraz to, że jako dorośli ludzie wcale go nie potrzebujemy (a nawet nie powinniśmy uwzględniać go w swojej diecie!). Jestem z pokolenia, które wychowano zgodnie z hasłem kampanii “Pij mleko, będziesz wielki!”. W szkołach codziennie rozdawano nam kartoniki dosładzanego, smakowego mleka twierdząc, że tak dbają o nasze zdrowie. Piłam więc mleko na śniadanie (do płatków), w szkole, a później też do kawy. Nauczona smaku kawy z mlekiem nie mogłam przekonać się do używania zamienników. W dodatku ceny napojów roślinnych ponad 10 lat temu były kosmicznie wysokie. Ale wszystko się zmienia! Próbuję, szukam, testuję i eksperymentuję w kuchni, aby ostatecznie wyeliminować mleko z mojego jadłospisu. Z pomocą przychodzą tutaj wszyscy wege blogerzy kulinarni, którzy naprawdę wiedzą co z czym łączyć, żeby było pysznie. Jako, że preferuję metodę małych kroków, z niczym się nie pospieszam. Z serów póki co nie mam zamiaru rezygnować, za to z jogurtami idzie mi już znacznie lepiej, głównie przez dostępność i duży wybór ich wegańskich odpowiedników. Są pyszne!

Labneh, jajka na miękko, grzanki, cilbir, kuchnia turecka, porcelana lubiana, kuchnia bliskowschodnia, koperek

Jeszcze kilka lat temu nie myślałam o tym jakie konsekwencje niesie za sobą przemysł mięsny. Jasne, że łatwiej i przyjemniej żyło mi się w błogiej nieświadomości, bez zastanowienia sięgając po paczkę mięsa w marketowej lodówce, zajadając się jogurtami z granolą i popijając kawę z dużą ilością mleka. Ale im więcej się dowiadywałam, tym mniejszą przyjemność czerpałam z jedzenia tych wszystkich produktów. Zaczęłam też zauważać bezpośredni wpływ jedzenia mięsa i dużej ilości nabiału na mój organizm i samopoczucie. Problemy z żołądkiem i cerą minęły jak ręką odjął po ich odstawieniu/ograniczeniu. Świadomość wpływa na moje wybory, bez dwóch zdań. Dlatego jestem wdzięczna za to, do jakiego miejsca udało mi się dotrzeć. Cały ten proces powolnej zmiany jest mi potrzebny, bo zrezygnowanie z mięsa i produktów odzwierzęcych z dnia na dzień nie wyszło mi na dobre, a nie o to tutaj chodzi.

Co dalej?

Chciałabym, żeby “Wege w kuchni” stało się tutaj blogowym cyklem, w którym będę dzielić się z Wami moimi ulubionymi przepisami roślinnymi. Będę polecać wydarzenia, książki kucharskie i ogólnie kontynuować pisanie mojej historii zmiany odżywiania na roślinny. Następne w kolejce są właśnie przepisy, bo tych przez ostatni rok uzbierało się sporo!



Powiązane posty

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *